Doktor Vance się nie spieszył.
To była pierwsza rzecz, jaką Marcus zauważył.
Lekarz nie westchnął. Nie zmarszczył dramatycznie brwi. Nie patrzył na nikogo tak, jakby świat właśnie rozstąpił się pod jego stopami. Po prostu odłożył głowicę ultrasonografu ostrożnymi, wyćwiczonymi ruchami, sięgnął po mały ręcznik i podał go Penelope, żeby mogła wytrzeć żel z brzucha.
Ten spokój przeraził Marcusa bardziej, niż panika.
Jego matka, Eleanor Henderson, siedziała sztywno w kącie, z jedną dłonią w rękawiczce przyciśniętą do pereł na szyi. Uśmiech Roxanne zniknął. Ojciec Marcusa, Henry, który rzadko się odzywał, chyba że kogoś poprawiał, pochylił się na krześle, jakby chciał wstać i zażądać odpowiedzi od samej maszyny.
Penelopa szybko mrugała.
„Doktorze?” wyszeptała.
Doktor Vance skrzyżował ręce. Jego głos pozostał łagodny.
„Dziecko wydaje się zdrowe” – powiedział. „Serce bije mocno. Wzrost jest prawidłowy dla tego etapu”.
Na jedną krótką sekundę pokój zalała ulga.
Marcus głośno westchnął, niemal się śmiejąc.
„To dlaczego nas tak nastraszyłeś?” – zapytał, wymuszając uśmiech. „Sprawiłeś, że pomyślałem, że coś jest nie tak”.
Lekarz nie odrywał wzroku od Penelope.
„Nie martwiłem się o zdrowie dziecka” – odpowiedział dr Vance. „Chciałem potwierdzić płeć płodu”.
Eleanor się wyprostowała.
„No i co?” – zapytała, a jej głos przepełniała niecierpliwość. „To chłopiec?”
Doktor Vance zrobił pauzę.
„Nie” – powiedział. „To dziewczynka”.
Słowa wypowiedział cicho.
Nie gwałtownie. Nie jak grzmot.
Raczej jak śnieg padający na cmentarz.
Marcus wpatrywał się w niego, czekając na korektę. Był pewien, że nadejdzie. Lekarz się uśmiechnie, przeprosi, powie, że kąt był trudny, że się przejęzyczył.
Zamiast tego dr Vance lekko obrócił monitor w ich stronę i wskazał na ekran.
„Sprawdziłem to dokładnie” – powiedział. „Na podstawie dzisiejszego skanu nic nie wskazuje na to, że to dziecko jest płci męskiej”.
Twarz Penelopy straciła kolor.
„To niemożliwe” – mruknęła. „Wcześniejszy test wskazywał na chłopca”.
„Jaki wcześniejszy test?” zapytał dr Vance.
Marcus spojrzał na nią ostro.
Penelope przełknęła ślinę. Jej wzrok powędrował w stronę Eleanor, a potem odwrócił się.
„To butikowe badanie płci” – powiedziała. „To na Maple Street. Powiedzieli, że wygląda na chłopca”.
Wyraz twarzy doktora Vance’a złagodniał, lecz jego odpowiedź pozostała stanowcza.
„Te wczesne skany mogą być błędne, zwłaszcza jeśli zostaną wykonane zbyt wcześnie lub w niejasnych warunkach. Dzisiejsze skany są bardziej wiarygodne”.
Roxanne zaśmiała się krótko i bez tchu, jakby nie chciała zaakceptować obecnej sytuacji.
„Więc to tyle?” – zapytała. „Mówisz nam, że przyszliśmy tu na darmo?”
Spojrzenie lekarza nieco ostygło.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






