Marco nie był łatwy do przestraszenia.
Widziałem, jak stał na środku skrzyżowania na Manhattanie, podczas gdy dwóch mężczyzn dwa razy większych od niego krzyczało mu prosto w twarz. Widziałem, jak otrzymywał straszne wieści o ludziach, na których nam obu zależało, i chłonął je w ciszy kamiennego muru.
Ale wyraz jego twarzy, gdy dotarł do szpitalnego pokoju Eleny, był inny.
To była niepewność.
A Marco Reyes nienawidził niepewności.
„Co znalazłeś?” zapytałem.
Spojrzał na doktora Bennetta.
Lekarz zdawał się od razu zrozumieć.
„Muszę sprawdzić, co z inną pacjentką” – powiedziała. „Pani Ross potrzebuje odpoczynku. Proszę mówić ciszej, a jeśli się obudzi, proszę nacisnąć przycisk połączenia”.
Drzwi zamknęły się za nią.
Marco odczekał jeszcze kilka sekund, zanim zwrócił telefon w moją stronę.
Na ekranie wyświetlało się zdjęcie szarego sedana zaparkowanego przed starym ceglanym budynkiem mieszkalnym w Queens.
„Poprosiłem Caleba, żeby odtworzył ruchy Eleny” – powiedział.
Caleb był jedną z niewielu osób, którym Marco ufał bez zastrzeżeń. Były policjant. Spokojny. Cierpliwy. Typ człowieka, który pamiętał tablice rejestracyjne, gdy zobaczył je kiedyś w ulewnym deszczu.
“I?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






