Wciągnęłam walizkę do zatłoczonego pociągu, wyczerpana i nie mogąc się doczekać, aż w końcu zasiądę na zarezerwowanym przeze mnie miejscu przy oknie.

Ale w chwili, gdy doszedłem do swojego rzędu, zamarłem.

Na moim miejscu siedziała Camellia, stażystka, którą nasza firma niedawno zatrudniła.

Już samo to by mnie zdenerwowało.

Ale to nie to spowodowało skurcz mojego żołądka.

Mój narzeczony od pięciu lat, Luke, stał obok niej.

Jego grafitowa wełniana marynarka spoczywała na kolanach Camellii, a jedna z jego rąk spoczywała na siedzeniu, podczas gdy druga delikatnie głaskała ją po włosach.

„Wszystko będzie dobrze” – mruknął do niej Luke, ledwo zauważając chaos pasażerów wsiadających do samolotu. „Clover nie jest małostkowa. Opieka nad tobą to część mojej pracy”.

Camellia spojrzała na niego łzawiącymi oczami.

„Ale Luke, to miejsce Clover. Co jeśli się zdenerwuje?”

„Ona zrozumie.”

Właśnie wtedy Luke w końcu mnie zauważył, stojącą w przejściu.

Zamiast wyglądać na zawstydzonego, wyglądał na zirytowanego.

„Czemu tak długo?” zapytał. „Camellia źle się czuje. Po prostu przesuń ją trochę dalej.”

Poszedłem za jego gestem.

Przydzielone jej miejsce znajdowało się na ciasnym siedzeniu przy przejściu, obok płaczącego dziecka.

Spojrzałem na niego.

„To moje zarezerwowane miejsce, prawda?”

Luke zesztywniał.

„Clover, nie rób z tego sceny. Jesteś starszym reżyserem. Jesteś też moją narzeczoną. Czy nie mogłabyś okazać odrobinę hojności?”

Wpatrywałam się w mężczyznę, którego planowałam poślubić za osiem tygodni.

Przez pięć lat wspierałam go finansowo, zawodowo i emocjonalnie.

Pomogłem mu zbudować karierę niemal tak starannie, jak budowałem swoją własną.

A nagrodą dla mnie było najwyraźniej wepchnięcie mnie na najgorsze miejsce w pociągu, abym mógł pocieszyć swojego stażystę.

Nie kłóciłem się.

Nie krzyczałem.

Po prostu spojrzałem na zegarek.

Jedna minuta do odjazdu.

Następnie odwróciłem walizkę i ruszyłem w stronę wyjścia.

„Koniczyno, dokąd ty, do cholery, idziesz?” krzyknął za mną Luke.

Po raz pierwszy w jego głosie słychać było panikę.

Wyszedłem na peron kilka sekund przed zamknięciem drzwi.

Luke i Camellia zniknęli za szybą, gdy pociąg zaczął odjeżdżać.

Mój telefon zawibrował niemal natychmiast.

Łukasz.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA