O 5:03 rano mąż obudził mnie i zażądał, żebym zeszła na dół i przygotowała śniadanie dla jego rodziców, chociaż byłam w ósmym miesiącu ciąży i całą noc źle się czułam.
„Wstawaj” – warknął Grant. „Moi rodzice czekają”.
Powoli usiadłem i położyłem jedną rękę na brzuchu.
„Mam skurcze od wczoraj wieczorem. Lekarz kazał mi zadzwonić, jeśli wrócą.”
Grant prawie nie zareagował.
„Zawsze się o coś martwisz. Po prostu zejdź na dół.”
Z kuchni dobiegło wołanie jego matki, Evelyn:
„Śniadanie samo się nie zrobi.”
Poszedłem za Grantem na dół, bo nie chciałem wywoływać kolejnej kłótni.
Jego ojciec, Robert, siedział już przy stole i pił kawę.
Gdy sięgnąłem po telefon, Robert przesunął go dalej po blacie.
„Jedz później. Najpierw śniadanie.”
Spojrzałem na Granta.
Nic nie powiedział.
Otworzyłem więc lodówkę i starałem się skupić na przyrządzaniu jajek, ciasteczek i sosu.
Potem nadszedł kolejny skurcz.
Chwyciłem blat i zamknąłem oczy.
„Proszę” – wyszeptałam. „Chyba muszę zadzwonić do lekarza”.
Evelyn westchnęła.
„Znowu zachowuje się dramatycznie”.
Grant kazał mi dokończyć śniadanie.
Spróbowałem pójść w stronę drzwi, ale pokój nagle zaczął wirować.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






