„Możemy oszacować. Nie możemy podać dokładnej daty”.
Kiedy opuściłam gabinet zabiegowy, Nathana już nie było.
Dzwoniłem do niego siedem razy z holu szpitala.
Odpowiedział ósmego.
“Gdzie jesteś?”
„Nie wracaj dziś do domu”.
„Noszę w sobie dwójkę twoich dzieci.”
„Jeden z nich może być mój.”
„Oba są twoje.”
„W takim razie zgódź się na test na ojcostwo.”
Zatrzymałem się pod szklanym wejściem do szpitala.
„Oni jeszcze się nie urodzili”.
„Istnieją badania prenatalne”.
Dr Hart ostrzegał mnie już wcześniej, że proste badanie krwi może nie dać wiarygodnego wyniku w postaci oddzielenia DNA dwóch płodów. Badanie każdego dziecka osobno może wymagać wkłucia igieł do obu macic.
„Nie będę ryzykować, bo postanowiłeś wymazać noc z naszego małżeństwa”.
„Nic nie wymazałem.”
„Wróciłeś do domu.”
„Nie, Claire. Nie zrobiłem tego.”
Połączenie zostało zakończone.
Wróciłem taksówką do domu, mimo że padał taki sam deszcz, jaki padał osiemnastego maja.
Pamiętałem tę noc zbyt wyraźnie, żeby mógł to być sen.
Obudziłem się o 00:43, słysząc dźwięk alarmu na dole. Nathan wszedł do naszej sypialni w ciemnym płaszczu, który trzymał w biurze w Chicago. W jego włosach lśniła woda deszczowa.
Szepnął: „Nie mogłem zostać z dala kolejnej nocy”.
Pachniał deszczem, wodą kolońską o zapachu cedru i kawą na lotnisku.
O świcie już go nie było.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






