Ponieważ za Vanessą otworzyły się drzwi kuchenne.
Z pokoju wyszedł mężczyzna ubrany w czarny garnitur, ze srebrnymi włosami zaczesanymi do tyłu i wyrazem twarzy wyrzeźbionym w kamieniu.
Dominic Vale.
Właściciel restauracji.
Mój ojciec chrzestny.
I najbardziej obawiany człowiek w miejskim imperium hotelarskim.
Jego wzrok przesunął się z moich przemoczonych włosów na moje trzęsące się dłonie, a potem na uśmiech Vanessy.
Nie krzyczał.
Sam otworzył zamek w drzwiach wejściowych.
Następnie zwrócił się do personelu i powiedział: „Nikt nie wyjdzie, dopóki ona nie uklęknie i nie wytrze podłogi swoją markową sukienką”.
Część 2
Śmiech Vanessy ucichł tak nagle, że miał wrażenie, jakby był cięty nożem.
„Przepraszam?” powiedziała.
Dominic powoli szedł w naszym kierunku. Jadalnia zdawała się kurczyć wokół niego. Kelnerzy zamarli z tacami w dłoniach. Goście odłożyli telefony, ale nadal nagrywali.
Dotknęłam brzucha, żeby uspokoić oddech.
Caleb w końcu wstał. „Panie Vale, to prywatna sprawa rodzinna”.
Dominic spojrzał na niego. „Więc powinieneś był zachować to w tajemnicy, zanim twoja siostra zaatakowała ciężarną kobietę w mojej restauracji”.
Vanessa prychnęła, choć głos jej drżał. „Zaatakowano? To była woda”.
„A krzesło?” zapytał Dominic. „To też była woda?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






