Człowiek.
Ruch pod materiałem, pod którym leżało nasze dziecko.
Vivian zbladła.
Marcus warknął: „Zamknij to teraz”.
Dyrektor zakładu pogrzebowego sięgnął do pokrywy.
Złapałem go za nadgarstek.
„Nie” – powiedziałem. „Teraz wszyscy zobaczą”.
Część 2
Dyrektor zakładu pogrzebowego zamarł.
Marcus rzucił się na mnie, ale zanim dotarł do przejścia, z tylnej ławki wstało dwóch mężczyzn. Nie byli to żałobnicy. To byli śledczy z biura prokuratora generalnego stanu, obaj w czarnych garniturach, obaj z cierpliwymi minami ludzi, którzy czekali na odpowiedni moment.
Vivian spojrzała to na nich, to na mnie.
„Co zrobiłeś?” wyszeptała.
Zignorowałem ją i pochyliłem się nad trumną.
„Clara” – powiedziałam łamiącym się głosem. „Kochanie, jeśli mnie słyszysz, rusz się jeszcze raz”.
Przez jedną straszną sekundę nic się nie wydarzyło.
Wtedy jej palce drgnęły.
Ktoś krzyknął.
W kaplicy zapanował chaos. Śledczy ruszyli naprzód. Zespół ratowników medycznych, przygotowany na moją prośbę na zewnątrz, wbiegł przez boczne drzwi z noszami. Dyrektor zakładu pogrzebowego cofnął się z uniesionymi rękami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






