W domu zaczął unosić się zapach chusteczek antyseptycznych, kawy i leków. Na blacie kuchennym piętrzyły się karty wizyt. Bransoletki szpitalne zostawiły tymczasowe ślady na nadgarstku Jamesa.
Megan skarżyła się, że jego ubranie przesiąknięte jest zapachem leków.
Potem powiedziała, że wsiadło do samochodu.
Wkrótce stwierdziła, że w całym domu unosi się zapach szpitala.
Zaczęła otwierać okna nawet w chłodne dni. Potem przeniosła się do pokoju gościnnego, mówiąc, że James potrzebuje nieprzerwanego odpoczynku, a ona stała się osobą niespokojnie śpiącą.
Kelly zaczęła również unikać gabinetów zabiegowych.
Na początku zawiózł Jamesa do szpitala, ale poczekał na zewnątrz. Potem w ogóle przestał go wozić.
„Te pokoje wywołują u mnie mdłości” – powiedziała dziewiętnastolatka, jakby te słowa kończyły dyskusję.
James w myślach bronił ich obu.
Strach wpływa na ludzi w różny sposób, powiedział sobie. Niektórzy stają się nadopiekuńczy. Inni wycofują się, bo trudno im stawić czoła bezradności.
Powtarzał te wyjaśnienia podczas długich nocy, gdy był sam na dole i starał się nikogo nie obudzić.
Powtarzał je aż do wtorkowego poranka, kiedy przestały mieć sens.
James oparł się o framugę drzwi sypialni, ponieważ utrzymanie pozycji pionowej stało się dla niego trudne.
Megan pakowała jedwabne bluzki do walizki. Poranne światło wypełniało pokój, gdy starannie wygładzała każdą rzecz przed włożeniem jej do środka.
„Zakładam, że nie zabierasz mnie dzisiaj na leczenie” – powiedział James.
Ona na niego nie spojrzała.
„Weź samochód, James. Muszę odpocząć. Kelly też ma dość tego, że wszędzie śmierdzi jak w szpitalu”.
Wyrok nadal sprawiał jej ból, nawet gdy przestała mówić.
Kelly stał na korytarzu z plecakiem w jednej ręce. Kiedy James spojrzał w jego stronę, młody mężczyzna wpatrywał się w dywan.
„To więcej, niż się spodziewałam” – powiedziała cicho Kelly. „Wszystko. Nie mogę tego dłużej robić”.
Nie krzyczał.
Nie brzmiał na złego.
To prawie pogorszyło sprawę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






