REKLAMA

CIĄG DALSZY W CZĘŚCI 2 Kliknij tutaj; https://tapto.bio/MIFXp

REKLAMA
CIĄG DALSZY W CZĘŚCI 2  Kliknij tutaj;    https://tapto.bio/MIFXp
REKLAMA

Rozdział 4: Blok wykonawczy cyfrowy

Sala balowa była wypełniona po brzegi przez pięćset najbardziej wpływowych, bogatych i wpływowych osobistości miasta. Politycy, menedżerowie funduszy hedgingowych i osoby z towarzystwa siedzieli przy okrągłych stołach nakrytych białym jedwabiem, wsłuchując się w brzęk kryształowych kieliszków.

Z tyłu sali, niedaleko ogromnej kabiny kontrolnej audiowizualnej, główny technik audiowizualny otrzymał ciche, niezwykle lukratywne i wysoce nielegalne polecenie od jednego z „naprawiaczy” Damiana. Technik skinął głową, podłączył bezpieczny dysk USB do głównej konsoli nadawczej i czekał na sygnał.

Serena podeszła do mikrofonu, stojąc na jasno oświetlonej scenie.

Tłum ucichł, nagradzając ją ciepłymi, pełnymi współczucia brawami. Poprawiła statyw mikrofonu, obdarowując ją odważnym, melancholijnym uśmiechem, który idealnie pasowałby do plakatu filmowego.

„Bardzo wam wszystkim dziękuję” – zaczęła Serena, a jej głos drżał z wyćwiczonych emocji. „Dziękuję za wspieranie mojej prawdy. Potrzeba ogromnej odwagi, żeby odejść od toksycznej sytuacji, żeby zrozumieć, że wszystkie pieniądze świata nie są warte poświęcania zdrowia psychicznego dla przemocowej rodziny…”

Nagle mikrofon zawył ogłuszająco, wydając wysoki dźwięk sprzężenia zwrotnego, przez co goście w pierwszym rzędzie musieli zasłonić uszy.

Dźwięk został całkowicie przerwany.

„Halo? Testujesz?” Serena stuknęła w mikrofon, marszcząc brwi z irytacją i patrząc w stronę kabiny kontrolnej.

Ale mikrofon nie był zepsuty. Został przejęty.

Ogromne, czterdziestoparometrowe ekrany LED 4K za Sereną, na których wyświetlano eleganckie logo organizacji charytatywnej, nagle zamigotały. Ekrany całkowicie zgasły na dwie bolesne sekundy.

Następnie salę balową rozświetlił wyraźny, niezwykle przejrzysty obraz wideo o wysokiej rozdzielczości.

To nie był film charytatywny.

Na ekranie wyświetlała się ogromna, sześciometrowa projekcja twarzy Sereny. Stała w rozświetlonym słońcem ogrodzie posiadłości Kingsleyów. Ścieżka dźwiękowa, płynąca z głośników sali balowej o koncertowej jakości dźwięku przestrzennego, była krystalicznie czysta.

„Stój spokojnie, staruszko – to jedyna metamorfoza, jaką dostaniesz” – głos Sereny rozbrzmiał w sali balowej, przepełniony jadowitym, socjopatycznym okrucieństwem.

Tłum pięciuset elit złapał oddech w zjednoczonym, sparaliżowanym przerażeniu.

Na ogromnych ekranach cała sala patrzyła, jak Serena gwałtownie chwyta mnie za brodę. Patrzyli, jak ciężkie stalowe nożyczki błysnęły w słońcu. Patrzyli, jak beztrosko, brutalnie odcina nierówne, postrzępione pasma moich siwych włosów, podczas gdy moje słabe, błagalne szlochy rozbrzmiewały z głośników.

„Jesteś schorowanym reliktem, Evelyn” – zadrwiła na ekranie sześciometrowa Serena. „Wybrał mnie, bo nie chce dźwigać ciężaru, jakim jesteś. I bo uwierzy w mnie, a nie w ciebie”.

Zbiorowy wdech w sali balowej był ogłuszający. Bogate elity, z których wiele miało starszych rodziców lub dziadków, wpatrywały się w scenę z absolutną, nieskrywaną odrazą. Współczujące szepty natychmiast przerodziły się w duszącą, ciężką ciszę pełną głębokiego obrzydzenia.

Na scenie prawdziwa Serena wirowała, wpatrując się w ogromne ekrany. Krew odpłynęła jej z twarzy, pozostawiając skórę w kolorze mokrego cementu. Szczęka opadła jej z czystego, paraliżującego przerażenia. Jej „prawda” właśnie rozprysła się na kawałki na oczach najważniejszych osób w jej wszechświecie.

„Wyłącz to! Zakończ transmisję!” – wrzeszczała histerycznie Serena, machając gorączkowo rękami w stronę kabiny audiowizualnej. „To deepfake! To sztuczna inteligencja! To kłamstwo!”

Ale film się nie zatrzymał. Kontynuował, pokazując dokładnie ten przerażający moment, w którym nożyczki wbiły się w moją skórę głowy, a jaskrawoczerwona krew spływała mi po szyi.

Ciężkie, podwójne, dębowe drzwi z tyłu sali balowej otworzyły się.

Damian Kingsley szedł środkowym przejściem. Nie miał na sobie smokingu. Miał na sobie elegancki, ciemny garnitur, a w prawej ręce trzymał grubą teczkę z czerwonymi stemplami.

Zatrzymał się w połowie przejścia. Dodatkowy mikrofon bezprzewodowy, dostarczony przez technika, ożył w jego dłoni.

„Chciałaś obwieścić światu swoją prawdę, Sereno” – głos Damiana rozbrzmiał z głośników, zimny, śmiercionośny i niosący absolutną władzę kata. „Więc kupiłem czas antenowy”.

Serena odsunęła się od krawędzi sceny, zakrywając usta dłońmi i drżąc gwałtownie, gdy tłum zaczął się od niej oddalać.

„Twoja prawda to fikcja” – kontynuował Damian, a jego głos dźwięczał bezlitosną precyzją. „Jesteś drapieżnikiem, który torturował kruchą, pogrążoną w żałobie kobietę dla własnej rozrywki”.

„Damian, proszę!” szlochała Serena, a fałszywe łzy zastąpiła prawdziwa, okropna panika.

„Od dziś rano firma nieruchomości twojej rodziny jest całkowicie niewypłacalna. Brooks Holdings wykonał wezwanie do spłaty długu. Jesteś bankrutem” – oznajmił Damian, systematycznie i publicznie demolując swoje życie. „Twoje umowy sponsorskie z marką zostały prawnie zerwane. Nie masz absolutnie nic”.

Wskazał na scenę.

„A twoja prawda jest zbrodnią”.

Gdy tylko wypowiedział te słowa, zza ciężkich aksamitnych zasłon z boku sceny wyszło dwóch umundurowanych funkcjonariuszy policji miejskiej w towarzystwie detektywa po cywilnemu.

Nie podeszli do niej delikatnie.

„Serena Vance” – oznajmił głośno detektyw, chwytając ją mocno za ramię szytej na miarę czerwonej sukni. „Jesteś aresztowana za znęcanie się nad osobą starszą i napaść z użyciem przemocy na osobę dorosłą”.

Serena wrzasnęła dzikim, przerażającym dźwiękiem absolutnej klęski, rzucając się dziko na funkcjonariuszy. Gwałtownie wykręcili jej ręce za plecy, ciężki jedwab lekko się rozdarł, gdy zimne stalowe kajdanki zacisnęły się mocno na jej nadgarstkach.

Strefa prasowa z tyłu sali – ci sami fotografowie, którym pozowała trzydzieści minut temu – ruszyli do przodu. Błyski fleszy eksplodowały niczym stroboskopy, uwieczniając każdą bolesną, upokarzającą sekundę wrzeszczącej gwiazdy, ciągniętej ze sceny i skutej łańcuchami wzdłuż środkowego przejścia.

Damian stał nieruchomo, patrząc, jak odchodzi, zupełnie niewzruszony jej upadkiem. Ostrzegł ją, że ma pięć minut. Dotrzymał obietnicy.

Rozdział 5: Srebrny Wróż

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA