„To brzmi jak ty.”
Esperanza uśmiechnęła się lekko.
„Mam taką nadzieję.”
Przesunęła dłonią po zakurzonym blacie stołu.
„Tutaj było pudełko.”
„Jakiego rodzaju?”
„Drewniany. Mały. Matka Inés wkładała do niego papiery.”
„Formularze zgody?”
“Być może.”
Esperanza otworzyła oczy.
„Powiedziała, że będzie je trzymać w miejscu, w którym nikt nie będzie mógł ich użyć bez mojej zgody.”
Matka Caridad rozejrzała się po pokoju.
„Czy powiedziała gdzie?”
“NIE.”
Przeszukali szafkę, biurko i półki.
Nic.
W końcu Esperanza usiadła.
„Mamo, co się stanie, jeśli Elena będzie biologiczną matką Tomása i Miguela?”
„Nie wiemy, czy ona istnieje”.
„A jeśli tak?”
Matka Caridad przysunęła bliżej drugie krzesło.
„Czego się boisz?”
Esperanza spojrzała w stronę ogrodu za oknem.
„Że ona ich zechce.”
„Są one prawnie pod twoją opieką i opieką klasztoru”.
„To nie było moje pytanie.”
Matka Caridad zrozumiała.
„Pytasz, czy ona będzie czuła, że należą do niej”.
“Tak.”
„I czy kochanie jej jak siostry będzie wymagało ich porzucenia”.
Oczy Esperanzy napełniły się łzami, choć nie płakała.
„Dopiero dowiedziałem się o jej istnieniu, a już boję się tego, o co może zapytać”.
„Ten strach nie czyni cię egoistą”.
„To wydaje się samolubne”.
„Miłość często przychodzi z lojalnością wobec więcej niż jednej osoby.”
Esperanza złożyła ręce.
„Co byś zrobił?”
Matka Caridad spojrzała w stronę odległego sadu.
„Nie podejmę decyzji, dopóki nie poznam jej prawdy”.
„A potem?”
„Potem przypomniałabym sobie, że Tomás i Miguel to nie są sprawy do rozwiązania. To dzieci z rutyną, przywiązaniem i domem. Każdy wybór musi zaczynać się od ich dobra”.
Esperanza skinęła głową.
Odpowiedź ją uspokoiła.
Potem znów spojrzała na niebieskie zasłony.
“Matka?”
“Tak?”
„Jeśli ktoś niedawno korzystał z tego pokoju, powinny być na to jakieś znaki”.
Matka Caridad podążyła za jej wzrokiem.
Podłoga była zakurzona.
Wszędzie, z wyjątkiem najdalszej ściany.
Wąska linia pod zasłonami wydawała się czystsza niż reszta.
Razem odsunęli tkaninę na bok.
Za nimi znajdowały się małe drzwi, o których Matka Caridad zapomniała.
Otwierało się na wnękę magazynową wbudowaną w grubość kamiennego muru.
Zamek został zepsuty dawno temu.
W środku znajdowały się złożone koce, pusty dzbanek na wodę i drewniana skrzynia.
Esperanza wstrzymała oddech.
„To jest to pudełko.”
Matka Caridad ostrożnie położyła je na stole.
Drewno było ciemne od starości. Mosiężne zapięcie otworzyło się bez oporu.
Wewnątrz znajdowało się kilka dokumentów przewiązanych niebieską wstążką.
Był oryginalny formularz zgody Esperanzy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






