Elena kontynuowała.
„Trzy lata temu, po narodzinach Tomása, otrzymałem kopię faktury z kliniki. Ana Valdés była na niej wymieniona jako pacjentka, a adres do faktury znajdował się pod tym adresem.”
Oczy Matki Caridad zwęziły się.
„Czy skontaktowałeś się z kliniką?”
„Tak. Odmówili mi rozmowy, bo nie byłem pacjentem”.
„Więc nic nie zrobiłeś?”
„Zacząłem pisać listy.”
„Do kogo?”
„Diecezja. Doktor Paloma. Ojciec Esteban. Matka Inés, zanim się zorientowałem, już nie żyła”.
Przy ostatnich słowach zacisnęła usta.
„Byłam przestraszona i zdezorientowana. Gabriel był już wtedy chory. Nie wiedziałam, czy Ana – czy Esperanza – wybrała inny układ i chciała prywatności”.
Esperanza spojrzała na nią.
„Myślałeś, że mogłabym zdecydować się na ponowne zajście w ciążę?”
„Tak.”
“Dlaczego?”
Elena spojrzała w stronę kominka.
„Bo kiedyś powiedziałaś mi, że macierzyństwo jest jak pokój w tobie, który zawsze czekał na otwarcie”.
Esperanza spojrzała w dół.
Słowa wydały mi się znajome.
„Powiedziałem to?”
“Tak.”
Elena uśmiechnęła się smutno.
Kochałaś dzieci. Zawsze kochałaś. Pomyślałam, że może po pierwszej próbie zdałaś sobie sprawę, że chcesz mieć własne dziecko.
„W klasztorze?”
„Mówiłeś mi, że klasztor jest twoją rodziną. Pomyślałem, że może znaleźli sposób”.
Matka Caridad na chwilę zamknęła oczy.
Tak wiele osób tworzyło wyjaśnienia, zamiast zwrócić się z pytaniem do kobiety w centrum.
Elena kontynuowała.
„Kiedy urodził się Miguel, przyszła kolejna faktura. Tym razem wiedziałem, że coś jest nie tak. Skontaktowałem się z doktorem Serrano, ponieważ nazwa jego kliniki widniała w dokumentach.”
Serrano skinął głową.
„Przejrzałem dokumentację.”
„I co z tego?” – zapytała Matka Caridad.
„Były niekompletne”.
„W jaki sposób?”
„Formularze zgody były kserokopiami. Podpisy wyglądały na autentyczne, ale daty zostały zmienione”.
Ręka Esperanzy powędrowała w stronę kieszeni, w której znajdował się kamień Tomása.
„Czy mój podpis został wykorzystany?”
“Tak.”
Zacisnęła palce na kamieniu.
„Sprzed sześciu lat?”
„W to wierzę”.
Głos Matki Caridad stał się stanowczy.
„Jak to możliwe, że powtarzające się procedury mogły być wykonywane na podstawie starego podpisu?”
Serrano wyglądał na zawstydzonego.
„Nie powinni byli tego robić”.
„Ale tak zrobili.”
“Tak.”
„Kto złożył dokumenty?”
„Przedstawiciel podający się za osobę działającą w imieniu klasztoru”.
Matka Caridad wyprostowała się.
“Nazwa.”
„Ojcze Estebanie.”
W pokoju zapadła cisza.
Esperanza spojrzała na Elenę.
„Rozmawiałeś z nim?”
“Raz.”
“Gdy?”
„Po narodzinach Miguela.”
„Co powiedział?”
Spojrzenie Eleny powędrowało w stronę okna.
„Powiedział, że dokonałeś osobistego wyboru i że jego uszanowanie wymaga milczenia”.
Twarz Esperanzy się napięła.
„I uwierzyłeś mu?”
„Przez jakiś czas.”
“Dlaczego?”
„Bo znał szczegóły z naszego pierwszego spotkania. Rzeczy, o których wiedziało tylko kilka osób”.
“Jak na przykład?”
„Żółta sukienka. Drewniane pudełko. Słowa, które do mnie napisałeś.”
Esperanza spojrzała na Matkę Caridad.
„Miał dostęp do wszystkiego”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






