Pauza.
Jeszcze trzy.
Słuchaliśmy.
Nic.
Ponownie.
Nic.
Moje ramiona zaczęły się trząść z wysiłku.
Sophie kontynuowała.
Miała osiem lat, była poobijana, uwięziona pod ziemią, ale wciąż myślała jaśniej ode mnie.
Potem usłyszeliśmy coś, co nie było nasze.
Odległy krzyk.
Sophie zamarła.
Uderzyłem w rurę tak mocno, jak tylko potrafiłem.
Krzyk rozległ się ponownie.
Tym razem krzyknęłam.
“POMOC!”
Moje żebra zaprotestowały tak gwałtownie, że prawie upadłem na kolana.
Ale głos odpowiedział.
Dwóch zwiedzających wracających w kierunku części udostępnionej dla zwiedzających usłyszało dziwne odgłosy dochodzące z otworu znajdującego się dalej na zboczu wzgórza.
Nie mogli do nas dotrzeć osobiście, ale pozostali wystarczająco blisko, żeby dzwonić, dopóki nie wezwano pomocy.
Gdy ktoś po raz pierwszy krzyknął, że wie, gdzie jesteśmy, Sophie w końcu zaczęła płakać.
Nie głośno.
Ona po prostu przytuliła się do mnie i uścisnęła dłoń.
Trzymałem ją zdrową ręką.
„Zrobiłaś to” – powiedziałem jej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






