— Jest praktycznie moje.
— Powiedziałeś, że firma jest twoja.
— Jest!
— Powiedziałeś też, że Anna od dawna wie o nas.
Spojrzałam na nią.
Marek zamknął oczy.
Cristina pobladła.
— Nie wiedziałaś?
Pokręciłam głową.
— Do poniedziałku nie.
Cristina wstała.
— Marek?
— Wyjaśnię ci później.
— Powiedziałeś, że od pół roku żyjecie osobno.
Zaśmiałam się.
Nie dlatego, że było zabawnie.
Po prostu czasami kłamstwo jest tak bezczelne, że organizm nie wie, jak inaczej zareagować.
— W niedzielę robiliśmy obiad dla jego matki — powiedziałam. — Spaliśmy w jednym łóżku.
Cristina wyglądała, jakby ktoś ją uderzył.
Marek złapał ją za rękę.
Odsunęła się.
— Nie dotykaj mnie.
Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, że człowiek, którego przez kilka dni uważałam za zwycięzcę całej sytuacji, w rzeczywistości właśnie traci kontrolę nad wszystkim naraz.
Nade mną.
Nad Cristiną.
Nad własną historią.
Marek wyszedł trzaskając drzwiami.
Cristina została.
Stałyśmy naprzeciwko siebie.
Dwie kobiety, które teoretycznie powinny się nienawidzić.
— Przepraszam — powiedziała.
Nie odpowiedziałam od razu.
— Wiedziałaś, że ma żonę.
– NIE.
— Więc nie oczekuj, że powiem, że wszystko jest w porządku.
Kiwnęła głową.
— Nie oczekuję.
Położyła rękę na brzuchu.
— Ale nie wiedziałam, że nadal normalnie razem żyjecie. Powiedział, że rozwodu nie bierzecie tylko ze względów finansowych.
Poczułam ukłucie.
Nie współczucia dla niej.
Może czegoś bardziej skomplikowanego.
Bo dziecko nie było winne niczemu.
— Zadbaj o siebie — powiedziałam.
Cristina wyszła kilka minut później.
Przez następne tygodnie Marek próbował wszystkiego.
Najpierw gniewu.
Potem gróźb.
Potem sentymentu.
„Naprawdę chcesz zniszczyć dziesięć lat?”
Czytałam tę wiadomość chyba pięć razy.
To on odszedł do ciężarnej kochanki, a pytał mnie, czy ja chcę zniszczyć małżeństwo.
Nie odpowiadałam.
Wszystko szło przez prawników.
I wtedy wyszedł na jaw kolejny szczegół.
Paweł, brat Marka, poprosił mnie o spotkanie.
Usiedliśmy w małej kawiarni.
Wyglądał na zmęczonego.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





