Uczciwość była gorsza niż zaprzeczenie.
„Powinieneś mi powiedzieć”.
„A czy ryzykujesz, że ostrzeżesz swojego ojca?”
„On jest moim Ojcem”.
“Dokładnie.”
Sięgnąłem po telefon. Evelyn złapała mnie za nadgarstek.
„Nie dzwoń do niego jeszcze”.
„Nie masz nade mną kontroli”.
„Nie” – powiedziała. „Ale ten, kto mu zapłacił, mógł”.
Zanim zdążyłem się odsunąć, drzwi sypialni otworzyły się ponownie. Carter stał tam, patrząc z czerwonej teczki na Evelyn, a potem na mnie.
„Wreszcie” – powiedział cicho. „Ona wie”.
Spojrzenie Evelyn stało się ostrzejsze. „Wiedziałaś, że to zachowałam?”
„Wiedziałem, że stara niania ci coś dała”.
„Czemu mi nie powiedziałeś?”
„Ponieważ nie wiedziałem, czy mogę Ci zaufać”.
Evelyn westchnęła bez humoru. „Brzmisz jak Nolan”.
Carter zignorował to i spojrzał na mnie.
„Maro, dziś wieczorem byłem w domu Twojego Ojca”.
Ścisnęło mnie w żołądku. „Dlaczego?”
„Ponieważ Adrian Cole zadzwonił do mnie po ślubie.”
Adrian Cole był prawnikiem, który siedział przy naszym kuchennym stole w szarym garniturze, mówiąc delikatnie o oddłużaniu i obowiązkach rodzinnych. Twierdził, że reprezentuje interesy Prescott.
Evelyn znieruchomiała.
„Cole nas nie reprezentuje” – powiedziała.
Twarz Cartera stężała. „Kiedyś był prawnikiem Nolana. Nolan zwolnił go sześć miesięcy przed wypadkiem”.
„Gdzie jest mój ojciec?” zapytałem.
Milczenie Cartera powiedziało mi to, zanim jeszcze cokolwiek powiedział.






