Zeszła z lady, zielona tkanina zaszeleściła na linoleum, i poszła korytarzem, nie biorąc talerza ze śniadaniem.
Około południa cichy szum wentylatorów sufitowych w naszym sklepie z narzędziami niewiele pomagał w pozbyciu się upału i ciężaru w mojej klatce piersiowej. David siedział przy ciężkim dębowym biurku w tylnym biurze, powoli sortując mosiężne śruby o średnicy trzech ósmych cala do małych plastikowych pojemników.
„Krawcowa chce sześćdziesięciu dolarów za naprawę gorsetu, Davidzie” – powiedziałem, opierając się o framugę drzwi.
David nie odrywał wzroku od pracy, stukając palcami o metalowe śruby. „Zapłaciliśmy już czterdzieści za materiał”.
„Nie chodzi tylko o pieniądze” – powiedziałam, pocierając kciukiem złotą obrączkę. „Ruth prawie nie mówi. Dziś rano nawet na mnie nie spojrzała”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






