REKLAMA

DZIECKO U BRAM MILIARDERA: TAJEMNICA UKRYTA W IMIENIU LILY

REKLAMA
DZIECKO U BRAM MILIARDERA: TAJEMNICA UKRYTA W IMIENIU LILY
REKLAMA

Pani Harris postawiła przed nim kawę. Lily siedziała obok, jedząc owsiankę i obserwując nas z cichą uwagą.

„Jaki problem?” zapytałem.

„Ich zarchiwizowany system pokazuje, że twoje próbki zostały przeniesione z długoterminowego magazynu osiem lat temu”.

“Dokąd?”

„W tym tkwi problem. Pole docelowe zostało usunięte.”

„Kto to autoryzował?”

„Na płycie wykorzystano cyfrowy podpis Rebekki Lane”.

Mój wzrok powędrował w stronę listu.

„Po zakończeniu naszego związku nie miała już żadnej władzy”.

„Według Halcyon, tak. Jest formularz zgody z twoim podpisem, który pozwala jej podejmować decyzje dotyczące próbek.”

Nigdy nie podpisywałem takiego formularza.

Daniel obrócił laptopa.

Zeskanowany dokument wyglądał autentycznie. Moje nazwisko widniało na dole, napisane atramentem.

Ale to nie był mój podpis.

Było to na tyle blisko, że można było oszukać sprzedawcę, ale i na tyle nieuczciwe, że aż przeszedł mnie dreszcz.

„Akt pacjenta A-17?” zapytałem.

Wyraz twarzy Daniela się naprężył. „Zaginął”.

„Brakuje czego?”

„Wszystko. Baza danych kliniki wskazuje, że plik istniał, ale jego zawartość została usunięta trzy miesiące temu”.

„Kto to wymazał?”

„Kierownik ds. dokumentacji o nazwisku Elaine Porter.”

„Gdzie ona jest?”

„Nie jestem już zatrudniony w klinice”.

„Znajdź ją.”

„Próbuję.”

Łyżeczka cicho brzęknęła o miskę.

Lily przestała jeść.

„Znasz to nazwisko?” – zapytałem.

Spojrzała na swoją owsiankę.

“Lilia?”

„Babcia zna jakąś Elaine.”

Daniel i ja wymieniliśmy spojrzenia.

„Jak ona wygląda?” zapytał.

„Ona ma czerwone okulary.”

„Czy odwiedziła twoje mieszkanie?”

“Czasami.”

„Kiedy to było ostatni raz?”

Lily zastanowiła się przez chwilę. „Zanim babcia poszła do szpitala”.

„O czym rozmawiali?”

„Nie wiem. Babcia wysłała mnie do pralni.”

„Czy się pokłócili?”

Lily pokręciła głową. „Płakali”.

Kobieta, która usunęła plik z kliniki, odwiedzała babcię Lily.

O ósmej byliśmy już w drodze do St. Vincent’s.

Meredith spotkała nas na oddziale intensywnej terapii i nie była zadowolona, ​​że ​​Daniel zdobył już informacje, których nie mieli oficjalni śledczy.

„Musisz przestać traktować to jak przejęcie korporacyjne” – powiedziała mi.

„Przejęcia korporacyjne są łatwiejsze.”

„To jest dochodzenie w sprawie ochrony dzieci”.

„Dwoje dzieci.”

Jej oczy lekko się zwęziły, ale mnie nie poprawiła.

Rose Mercer była już obudzona, kiedy pielęgniarka wpuściła nas do jej pokoju. Wyglądała na mniejszą, niż się spodziewałem, jej srebrne włosy przylegały do ​​poduszki, a pod nosem miała rurkę tlenową. Maszyny mierzyły każdy delikatny rytm jej ciała.

Lily zatrzymała się w progu.

“Babcia?”

Rose odwróciła głowę.

Zmiana w jej twarzy była natychmiastowa. Uniosła drżącą rękę, a Lily rzuciła się do przodu, ostrożnie tuląc się do boku babci.

„Przepraszam” – wyszeptała Lily. „Próbowałam zostać w domu, ale zamknęli drzwi i nie wiedziałam, dokąd iść”.

Rose zamknęła oczy.

„Och, kochanie.”

„Znalazłem dziecko.”

“Ja wiem.”

Wszyscy w pokoju zamarli.

Lily się cofnęła. „Wiesz?”

Rose spojrzała za siebie i znalazła mnie.

W jej oczach było widać rozpoznanie.

Nie niepewność. Nie ciekawość.

Uznanie.

„Przyszedłeś” – powiedziała.

„Jestem Nathan Carter.”

„Wiem kim jesteś.”

Meredith podeszła bliżej do łóżka. „Pani Mercer, czy wiedziała pani, że niemowlę zostanie zostawione w pobliżu posiadłości pana Cartera?”

Oddech Rose stał się płytki. Monitor obok niej zaczął przyspieszać.

Pielęgniarka ostrzegła nas, żebyśmy rozmawiali spokojnie.

„Wiedziałem, że kończy im się czas” – powiedział Rose.

„Kto?” zapytałem.

Rose spojrzała na Lily.

„Nie przy niej.”

„Nie jestem dzieckiem” – zaprotestowała Lily.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA