REKLAMA

Dziewczyna w stylu gotyckim odwiedzała moją 73-letnią mamę w każdą sobotę. Po pogrzebie czekała, aż na cmentarzu będzie prawie pusto, żeby dać mi klucz, którego nie rozumiałem.

REKLAMA
Dziewczyna w stylu gotyckim odwiedzała moją 73-letnią mamę w każdą sobotę. Po pogrzebie czekała, aż na cmentarzu będzie prawie pusto, żeby dać mi klucz, którego nie rozumiałem.
REKLAMA

Uśmiech mamy zniknął. „Możemy to zrobić w następną sobotę. Jesteśmy w trakcie czegoś prywatnego”.

Prywatne. Ode mnie.

Raven spojrzała na nas, już w połowie wstając. „Mogę iść”.

„Nie” – powiedziała mama. Za szybko, jak to się robi, gdy chce się coś powiedzieć w obronie własnej.

To był moment, w którym zaczęło mnie boleć.

Podniosłam torebkę i spojrzałam na małe drewniane pudełko stojące obok łokcia Raven. Mama podążyła za moim wzrokiem i nonszalancko przykryła je ściereczką kuchenną, jakby zakrywała ranę.

To nie poprawiło mi samopoczucia.

„Nie będę ci przeszkadzał” – powiedziałem.

„Dobrze” – westchnęła mama. „Znowu to samo”.

“Co?”

„To słowo, którego używasz, gdy nic nie jest w porządku.”

Wyszedłem, zanim powiedziałem coś, czego nie mogłem cofnąć.

„Czuję się wykluczony”

„Znowu tam była” – powiedziałam Tomowi tego wieczoru, obejmując obiema dłońmi kubek, z którego tak naprawdę nie piłam.

“Kruk?”

„Dwie soboty z rzędu”.

„Czy twoja mama wydawała się zdenerwowana?”

„Nie. Właśnie to mnie prawie martwi”. Wpatrywałem się w herbatę, jakby była mi winna odpowiedź. „Wydawała się szczęśliwa. Spokojna. I nadal nie wiem, kim jest ta dziewczyna”.

„Myślisz, że Raven czegoś od niej chce?”

“Nie wiem.”

Tom pochylił się do przodu. „Czy twoja mama dała ci jakiś powód, żeby sądzić, że jest pod presją?”

“NIE.”

„A co cię naprawdę trapi?”

Nie odpowiedziałem od razu.

„Czuję się wykluczony” – przyznałem w końcu.

„Bo się martwisz?”

„Bo jestem zazdrosny.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA