„Anioły Piekieł” – powiedział cicho. „Nie wiedziałem, że działasz w branży charytatywnej”.
Spojrzałam mu w oczy. „Nie wiedziałam, że zajmujesz się narażaniem dzieci na niebezpieczeństwo”.
Jego uśmiech stał się cieńszy. „Dzieci to nie nasz problem”.
„W takim razie jesteś w złym mieście” – powiedziałem.
Morrison skuł Hollowaya, a kolekcjonerzy rozpłynęli się jak ropa naftowa, znikając w cieniu legalności.
Ale gdy jeden z nich przechodził obok mnie, pochylił się na tyle blisko, że tylko ja mogłem go usłyszeć.
„To się na nim nie kończy” – mruknął. „Ludzie, którzy są dłużni, nie przestają być dłużni”.
Potem zniknął.
Zostałem w zaułku, czując, jak jego groźba osiada na moich ramionach niczym kolejne cięcie.
Ponieważ nie chodziło już tylko o Raven Holloway.
Chodziło o niewidzialne łańcuchy, które owinęły życie Sarah Lane. Łańcuchy, których nigdy nie zgodziła się nosić.
A jest pewien szczególny rodzaj gniewu, który pojawia się, gdy obserwuje się system zaprojektowany tak, aby uwięzić porządnych ludzi.
Rozdział 6: Matka, która obudziła się z nieznajomym
Kiedy wróciliśmy do szpitala, Sarah Lane obudziła się z ręką w ortezie i bólem wypisanym na oczach.
Meera siedziała przy łóżku, jakby przykuła ją do niego sama modlitwa.
„Mamo” – wyszeptała Meera. „Obudziłaś się”.
Sarah spróbowała się poruszyć i natychmiast się skrzywiła. Jej wzrok powędrował w moją stronę, stojącego przy drzwiach, rosłego mężczyzny w wysokich butach o zmęczonej twarzy.
„Kto…?” wychrypiała.
Meera odpowiedziała, zanim zdążyłam się odezwać. „To Dagger. Napisałam do cioci Lisy, ale źle napisałam i wiadomość trafiła do niego, a on przyszedł i…”
Oczy Sary zrobiły się wielkie jak spodki, gdy dotarła do niej cała historia.
Powoli podszedłem. „Proszę pani. Przepraszam, że tak się poznaliśmy”.
Jej usta zadrżały. „Dlaczego miałbyś…?”
Nie miałem odpowiedzi, którą dałoby się ująć w jednym zdaniu.
Więc powiedziałem jej najprostszą prawdę.
„Ponieważ twoje dziecko poprosiło o pomoc”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






