Jego wzrok powędrował w dół pustej autostrady.
„Od trzech dni na tej trasie nie kursował żaden autobus.”
Mrugnęłam.
“Co?”
„Firma zawiesiła usługę. Brak kierowców. Brak trasy.”
Na chwilę wszystko ucichło.
Brak autobusu.
Brak schronienia.
Brak pieniędzy.
Brak planu.
Spojrzałam na moje dzieci i strach ogarnął mnie tak szybko, że ledwo mogłam oddychać.
„Nie wiedziałem” – powiedziałem.
Mężczyzna wysiadł z samochodu.
„Nazywam się Nathan Brooks.”
„Emily Parker” – odpowiedziałem ostrożnie. „To moje dzieci, Noah i Lily”.
Jego wyraz twarzy złagodniał, gdy jego wzrok powędrował w ich stronę.
„Jak długo tu jesteś?”
Nie odpowiedziałem od razu.
Duma to dziwna rzecz.
Pozostaje na nogach nawet wtedy, gdy bierze górę głód.
W końcu powiedziałem: „Od rana”.
Nathan zacisnął szczękę.
„Dokąd się wybierasz?”
„Wszędzie, gdzie jest praca.”
Studiował mnie.
„Jaki rodzaj pracy?”
„Sprzątanie. Gotowanie. Opieka nad dziećmi. Wszystko, co uczciwe.”
Lily oparła się o moją nogę, była zbyt zmęczona, żeby stać stabilnie.
Noe spojrzał na niego z podejrzeniem.
„Czy jesteś złym człowiekiem?”
Nathan wyglądał na zaskoczonego.
Potem prawie się uśmiechnął.
„Staram się nie być.”
Powinienem się śmiać.
Nie mogłem.
Nathan znów zwrócił na mnie uwagę.
„Jest praca.”
Nadzieja uderzyła mnie tak mocno, że niemal zmiękły mi kolana.
„Jakiego rodzaju?”
Spojrzał mi w oczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






