Podobnie jak część moich zastosowań użytkowych.
Fiona wolała, żeby w domu było chłodniej niż ja, więc klimatyzacja działała bez przerwy.
Każdego wieczoru wracałam do domu, a tam buty na korytarzu, naczynia w zlewie, plecaki na podłodze i kolejna prośba.
Co robisz?
Czy możesz pomóc z pracą domową?
Czy możesz odebrać Avę jutro?
Czy możesz obejrzeć je w sobotę?
Czy możesz przynieść detergent?
Czy możesz to podpisać?
Na początku cały czas mówiłam, że tak.
Tak.
Prawdopodobnie.
Dobra.
Cienki.
W końcu Fiona przestała pytać.
Pewnej soboty po południu wróciłem do domu, niosąc zakupy.
Fiona leżała rozciągnięta na mojej sofie i przeglądała zawartość swojego telefonu.
Dzieci kłóciły się o grę.
Zaniosłem do kuchni sześć toreb z zakupami.
Ona się nie ruszyła.
„Co gotujesz dziś wieczorem?” zapytała.
Odwróciłem się.
“Co?”
„Na kolację.”
Przyjrzałem się zakupom spożywczym.
A potem na nią.
„Co gotujesz?”
Ona się zaśmiała.
„Wczoraj gotowałem.”
„Wczoraj zamawiałeś jedzenie na wynos.”
„Ten sam wynik.”
Spojrzałem na nią.
W końcu podniosła wzrok.
„Czemu zachowujesz się dziwnie?”
„Nie jestem.”
„Dzieci są głodne”.
„Jest czwarta trzydzieści.”
„Później będą głodni.”
„W takim razie masz czas.”
Jej wyraz twarzy uległ zmianie.
„Shannon.”
Poszedłem do kuchni.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





