Oczy Granta się zwęziły.
„Nie masz nade mną żadnej władzy.”
„Nie” – powiedziała Evelyn. „Ale detektyw Morales tak. A twoje wyjście wyglądałoby bardzo ciekawie na kamerze”.
Usiadł.
Celia spojrzała na mnie.
„Mamo, co się dzieje?”
Chciałam odpowiedzieć jak matka. Chciałam ją zapytać, jak dotarłyśmy do miejsca, gdzie usiadła naprzeciwko mnie w blasku świecy i czekała, aż moje ciało przestanie działać. Chciałam wyrzucić z niej wspomnienie – małej dziewczynki, która kiedyś płakała, bo myślała, że nadepnięcie na skrzydło motyla je zraniło.
Ale tej dziewczyny już nie było.
Albo tak głęboko pogrzebana pod chciwością, że nie potrafiłem jej odkopać.
Odpowiedziałam więc jak kobieta, która zamierza przetrwać.
„Ty mi powiedz.”
Detektyw Morales dał znak kierownikowi, który przyniósł zapieczętowaną torbę na dowody, zawierającą oryginalny dowód zamówienia i małą, przykrytą tackę. Napój został zabrany, tak aby nikt go bezpośrednio nie dotykał.
Celia szepnęła: „To szaleństwo”.
Evelyn położyła teczkę na stole.
„W takim razie porozmawiajmy o czymś bardzo rozsądnym. O czwartej szesnaście po południu Grant wysłał e-mail do dr Perlow z prośbą o pilną ocenę funkcji poznawczych Margaret Whitaker. O czwartej czterdzieści trzy Celia wysłała SMS-a o treści: »Dziś wieczorem jest ostatnia szansa, zanim znów zmieni fundusz powierniczy«. O piątej dziesięć z biura Granta przesłano projekt wniosku o ustanowienie opieki”.
Grant zamarł.
Twarz Celii zbladła.
„Skąd to masz?”
Evelyn się uśmiechnęła.
„Odkrycia zostaną na później. Dziś wystarczy utrwalenie”.
Grant spojrzał na mnie.
„Zhakowałeś nas?”
„Nie” – powiedziałem. „Twój asystent do mnie dzwonił”.
To było pierwsze prawdziwe zaskoczenie.
Oczy Granta zabłysły.
„Lydia?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






