Telefon stacjonarny w salonie zadzwonił dokładnie o godzinie ósmej, a wysoki dźwięk dzwonka przeciął ciszę domu.
Carolina nie czekała, aż się przywitam, kiedy podniosłem słuchawkę. Jej słowa płynęły szybko i bez tchu, przerywając mój pierwszy oddech.
„Tomas, wyłączą prąd w piątek, a za ponowne jego włączenie będzie pobierana kaucja” – powiedziała.
„Ile jest zaległości?” zapytałem, przesuwając palcem po krawędzi drewnianej półki na telefon.
„Czterysta dwanaście dolarów” – powiedziała podniesionym głosem. „A Arthur nadal nie odpowiada swojemu prawnikowi. Nie mam już nic na koncie, Tomas. Nic.”
Była w dwudziestym dziewiątym i siódmym miesiącu ciąży, tak jak Lucia, ale czekała ją zima w mieszkaniu na trzecim piętrze z właścicielem, który się tym nie przejmował.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






