Mój ojciec miał klucz.
A cokolwiek znajdowało się w Szafce 118, było dla niego wystarczająco ważne, by ktoś nadal uważał go za przydatnego.
Część 8
Porty nocą mają swój własny język.
Olinowanie uderzało o metalowe maszty. Woda uderzała o pale głucho i cicho. Olej napędowy przedzierał się przez sól i mokre liny. Całe miejsce wyglądało ślisko i ciemno w deszczu, łodzie kołysały się za zamkniętymi bramami, a miasto jarzyło się w oddali jak inny świat.
Zaparkowaliśmy bez świateł.
Reed wydawał szybkie polecenia przez radio, a ja wychodziłem na ciepły deszcz i mocniej opinałem kurtkę. Wypożyczony samochód mojego ojca stał krzywo na wschodnim parkingu, z wciąż działającymi wycieraczkami. Wysiadł w pośpiechu.
Poruszaliśmy się między zaparkowanymi ciężarówkami i układaliśmy sprzęt, aż utworzyła się wolna kolejka do rzędu szafek przy hali konserwacyjnej.
Arthur stał tam w wiatrówce, jedną ręką ściskając kluczyk. Naprzeciwko niego stała kobieta w granatowym garniturze z parasolem. Nie prawniczka Chloe. Młodsza. Bystrzejsza. Bez torebki.
Kurier, pomyślałem.
Powiedziała coś, czego nie mogłem usłyszeć przez deszcz. Mój ojciec pokręcił głową tak mocno, że panika była widoczna nawet z daleka.
Następnie otworzył szafkę.
„Agenci federalni!” krzyknął Reed. „Odsuńcie się od szafki!”
Wszystko rozsypało się naraz.
Kobieta upuściła parasol i pobiegła w stronę mola. Mój ojciec szarpnął się do tyłu, próbując zatrzasnąć szafkę jak dziecko chowające bałagan. Grupa Reeda rozdzieliła się gładko – dwóch za kobietą, dwóch w kierunku Arthura, jeden szerokim łukiem w stronę nabrzeża.
Najpierw dotarłem do ojca.
„Ruszaj się” – powiedziałem.
Jego twarz była blada jak ściana. Deszcz spływał mu po brwiach. „Harper, posłuchaj mnie”.
“Przenosić.”
„Powiedziała, że to legalny materiał do rozgłosu. Vance powiedział, że jeśli trafi on do niewłaściwych osób, Chloe nigdy…”
“Przenosić.”
„Próbuję chronić twoją siostrę.”
To wystarczyło. Coś gorącego w końcu przebiło się przez ten chłód.
„Chronisz ludzi, którzy sprzedali kraj” – powiedziałem. „Znowu”.
Otworzył usta. Za nim agenci Reeda rzucili się na kobietę stojącą przy bramie doku. Uderzyła mocno o chodnik, jeden z butów wpadł do kałuży. Telefon satelitarny w jej dłoni uderzył o beton i pękł.
Reed szarpnął i otworzył szafkę całkowicie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





