Tak blisko, że instynktownie odwróciłam się w jego stronę.
Wtedy powiedział cichym głosem:
— Po basenie przyjdź do mojego pokoju.
Zamarłam.
— Dlaczego?
Richard rozejrzał się dookoła.
— Nie mogę ci tego tutaj wyjaśnić.
— Co się dzieje?
Powtórzył tylko:
— Siódma wieczorem. Pokój 214.
Potem odszedł.
Od tamtej chwili nie potrafiłam się odprężyć.
Przez głowę zaczęły mi przebiegać najgorsze myśli.
Dlaczego mnie tutaj przywiózł?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





