Chciałem pobiec korytarzem i skonfrontować się z Melissą.
Zamiast tego zmusiłem się do oddychania.
Jeśli Ethan się jej bał, nie mogłam pozwolić jej zobaczyć, że do mnie mówił.
Próbując zachowywać się normalnie, wróciłem do salonu.
Melissa zakładała płaszcz.
Miała już związane ciemne włosy.
Jej torebka leżała na stoliku konsolowym obok drzwi.
„Zabieram Ethana do parku” – powiedziała z uśmiechem.
Jej ton był lekki, ale coś w jej wyrazie twarzy mnie zaniepokoiło. Przyglądała mi się zbyt uważnie.
„NIE” – odpowiedziałem.
Słowo zabrzmiało ostrzej, niż zamierzałem.
Melissa zrobiła pauzę.
Złagodziłem swój głos, chociaż czułem ucisk w klatce piersiowej.
“Myślę, że dziś ZOSTAŃMY W DOMU.”
Po raz pierwszy…
Jej uśmiech ZNIKNĄŁ.
Jej twarz stała się pozbawiona wyrazu. Ciepło zniknęło tak szybko, że zastanawiałem się, czy mi się to nie przywidziało.
„Czy on jest chory?” zapytała.
„Nie. Chcę go tylko mieć w domu.”
Przyglądała mi się przez kolejną sekundę.
Bez słowa chwyciła torebkę i wyszła na zewnątrz.
Drzwi zamknęły się za nią.
Pośpieszyłem do okna i odsunąłem zasłonę o mniej niż cal.
Melissa przeszła przez trawnik i wsiadła do samochodu.
Ale zamiast odjechać… zaparkowała po drugiej stronie ulicy.
Wyłączyła silnik i pozostała za kierownicą.
Wtedy wiedziałem, że coś jest NIE TAK.
Moje ręce zaczęły się trząść.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






