Potem powiedziała coś, czego się nie spodziewałem.
„No cóż, mam nadzieję, że pilot ma żyłkę przygody” – zaśmiała się, poklepując mnie po dłoni.
I tak znaleźliśmy się w samolocie.
***
Szliśmy dalej wzdłuż przejścia, sprawdzając numery nad głowami, aż w końcu dotarliśmy do rzędu 24. Zatrzymałem się, a mój uśmiech natychmiast zniknął.
W ten sposób znaleźliśmy się w tym samolocie.
Z powodu późnej, pośpiesznej rezerwacji, którą zrobiłem w nadmorskim kurorcie, musiałem zadowolić się różnymi miejscami. Dlatego nasze miejsca były rozdzielone.
Babcia siedziała w środkowym rzędzie 24, ja sześć rzędów za nią.
Kobieta, która wyglądała na młodszą ode mnie, z kwaśną miną, siedziała już na parapecie z telefonem w ręku. Sytuację pogarszał jednak fakt, że nie zajmowała tylko swojego miejsca.
Musiałem zadowolić się różnymi miejscami.
Leżała rozciągnięta, z designerską torebką upchniętą obok biodra, a jej całe ciało opierało się o podniesiony podłokietnik. Kobieta zajmowała co najmniej połowę środkowego siedziska babci Rose!
Co gorsza, na miejscu obok niej przy przejściu siedział krępy mężczyzna w średnim wieku. Ręce miał złożone na kolanach. Sposób, w jaki siedzieli pasażerowie, pozostawiał babci ledwo wystarczająco dużo miejsca!
Na siedzeniu przy przejściu siedział krępy mężczyzna w średnim wieku.
Wzrok mężczyzny był wpatrzony w schowek nad głową, jakby studiował go godzinami. Wyraźnie starał się unikać kontaktu wzrokowego.
„Przepraszam” – powiedziałem, starając się zachować uprzejmy, ale stanowczy ton. „To miejsce należy do mojej babci”.
Kobieta nawet nie podniosła wzroku znad telefonu. Wzruszyła tylko ramionami i powiedziała: „Siedzę na miejscu 24A, przy oknie. I nie zmieszczę się z opuszczonym podłokietnikiem”.
Wyraźnie próbował unikać kontaktu wzrokowego.
„Tak, ale przenosisz się do 24B” – wycedziłem przez zaciśnięte zęby. „Moja babcia musi usiąść”.
„I co z tego?” – prychnęła kobieta, w końcu podnosząc na nas wzrok. Jej wzrok przesunął się po mojej babci z zimną obojętnością. „Zapłaciłam za bilet. Jeśli chce więcej miejsca, powinna zarezerwować pierwszą klasę. Nie wyprowadzam się”.
„Rebecco, proszę, nie róbmy zamieszania” – mruknęła babcia Rose, pociągając mnie za rękaw.
„Moja babcia musi usiąść”.
„Nie powinnaś się wciskać na pół siedzenia, Babciu. Zapłaciliśmy za pełne” – wyszeptałam, czując narastającą złość.
„Kochanie, uspokój się. Na pewno dam sobie radę” – nalegała babcia.
„Nie, babciu, nie możesz” – odparłem.
Mężczyzna w 24C poruszył się niespokojnie na krześle i próbował się skurczyć. Gdy to nie pomogło, odchylił twarz jeszcze bardziej w stronę sufitu, całkowicie unikając mojego wzroku, jakby sam bezruch mógł uchronić go przed całym zamieszaniem.
„Zapłaciliśmy za pełną.”
Sięgnąłem w górę i nacisnąłem przycisk połączenia.
Stałem niecierpliwie w przejściu, kciuk wciąż mnie mrowił od naciśnięcia przycisku, i obserwowałem stewardesę zmierzającą z kuchni w naszym kierunku.
„Nie obchodzi mnie, czego potrzebujesz, więc przestań mnie niepokoić” – mruknęła kobieta, nie odrywając wzroku od telefonu.
„Nie zmieszczę mojej wątłej babci na połowie siedzenia” – warknąłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






