Porównując to z teraźniejszością, różnica staje się wyraźniejsza. Dziś każdy obraz jest analizowany, porównywany i oceniany w ciągu kilku sekund. Wtedy takie chwile po prostu istniały – nie były tworzone dla walidacji, nie były selekcjonowane dla reakcji. Po prostu przeżywano je, uchwycono i pozostawiono takimi, jakie były.
I może to właśnie ten szczegół umyka większości ludzi. Nie chodzi o ubrania czy styl – chodzi o brak presji. Czasy, kiedy bycie sobą nie wydawało się czymś, na co trzeba było ciężko zapracować. A kiedy to dostrzeżesz, zdjęcie przestaje być zwyczajne… i zaczyna przypominać coś, co widujemy rzadziej.





