„Doprowadziłeś mojego syna do płaczu.”
Oczy Victorii zabłysły.
„Płakał już każdej nocy. Wszyscy o tym wiedzieli. Uzależnił się od żalu, Marcus. Od rzeczy Sophii. Od tej głupiej piosenki. Od tej małej dziewczynki, która weszła do jego pokoju jak jakaś bajka.”
„Ta piosenka należała do Sophii” – powiedział Marcus. „Dała ją Olivii, zanim którekolwiek z nas zrozumiało, dokąd zaprowadzi nas życie”.
„To nie oznacza, że Olivia jest rodziną.”
„Nie” – powiedział Marcus. „Jej dobroć tak”.
Wiktoria zaśmiała się raz, ostro.
„Naprawdę w to wierzysz? Myślisz, że gosposia i jej córka troszczą się o ciebie, bo są dobrymi ludźmi? Olivia doskonale rozumie, co robi. Wpisała się w twoje życie. Jej córka jest czarująca. Twój syn ją lubi. Czujesz się winny. To oczywiste.”
Marcus wpatrywał się w nią.
Po raz pierwszy zobaczył Victorię wyraźnie.
Nie jako narzeczona.
Nie jako użyteczny partner.
Nie jako kobieta, która mogłaby przywrócić światu pozory porządku.
Zobaczył osobę, która uważała, że uczucie jest transakcją, a wrażliwość szansą.
„Ty w ogóle nie rozumiesz miłości” – powiedział cicho.
Jej twarz znieruchomiała.
„Popełniasz błąd” – odpowiedziała. „Mój ojciec nie będzie tolerował publicznego upokorzenia”.
Marcus sięgnął do kieszeni kurtki i położył na stoliku kawowym między nimi małe pudełeczko na pierścionek.
W środku znajdował się jej pierścionek zaręczynowy.
„Nie martwię się o twojego ojca.”
Wiktoria spojrzała na pierścionek.
„Nasze zaręczyny dobiegły końca” – powiedział Marcus.
Po raz pierwszy jej opanowanie uległo zachwianiu.
„Nie możesz mówić poważnie.”
„Nigdy nie podchodziłem do tego bardziej poważnie”.
„Marnujesz przyszłość z powodu służącej i dziecka?”
„Nie” – powiedział. „Wybieram przyszłość, bo w końcu zrozumiałem różnicę między domem a mieszkaniem”.
Spojrzenie Victorii powędrowało w stronę korytarza.
Olivia tam stała.
Nie miała zamiaru podsłuchiwać konfrontacji. Przyszła szukać swetra Avery i zatrzymała się, gdy zobaczyła nagranie na ekranie. Jej twarz była blada, ale nie wyglądała na słabą.
Wiktoria spojrzała na nią i się uśmiechnęła.
To był okrutny uśmiech.
„Ciesz się zabawą w dom” – powiedziała. „Kobiety takie jak ty zawsze odchodzą, kiedy rozumieją, ile kosztują pozostanie”.
Oczy Olivii zabłysły.
Zanim jednak Marcus zdążył odpowiedzieć, Olivia zrobiła krok naprzód.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





