A ja nie spałam.
Leżałam w łóżku, kładłam rękę na brzuchu i wsłuchiwałam się w ruchy wewnątrz mnie.
Małe kopnięcie pojawiało się z jednej strony, potem z drugiej, a czasami czułam, jakby cały mój brzuch nagle ożywał.
Moje ciało z każdym dniem stawało się coraz cięższe.
Czasami ledwo mogłam oddychać.
Czasami wydawało mi się, że już dłużej tego nie wytrzymam.
Ale za każdym razem, kiedy chciałam płakać, czułam drobny ruch wewnątrz.
Jakby jedno z dzieci mówiło:
– Mamo, wciąż tu jesteśmy.
Nie nadałam im imion.
Bałam się.
Nie chciałam przywiązać się do nich tak mocno, żeby moje serce nie przetrwało, gdybym straciła któreś z nich.
Ale serce matki nie pyta o pozwolenie.
Kocha nawet wtedy, gdy boi się kochać.
Pewnej nocy obudził mnie ból.
Na początku myślałam, że minie.
Ale ból wrócił.
Silniejszy.
Głębszy.
To był ból, który napinał całe moje ciało.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





