Część 3
Proces rozpoczął się cztery miesiące później w tym samym mieście, w którym Vivian niegdyś organizowała gale charytatywne. Sala sądowa wypełniona była emerytowanymi pracownikami.
Vivian weszła w perłowych kolczykach i zimowej bieli, ubrana dokładnie tak samo, jak w dniu, w którym próbowała mnie zabić. Spojrzała na moje blizny i uśmiechnęła się.
Jej prawnik zaatakował pierwszy.
„Pani Mercer, czy to nie prawda, że zyska pani, jeśli pozwany straci kontrolę nad spółką?”
„Moja firma otrzymuje stałą, zatwierdzoną przez sąd opłatę” – odpowiedziałem. „Każdy odzyskany dolar trafia do funduszu emerytalnego”.
„Czy zemsta nie jest twoim prawdziwym motywem?”
Spojrzałem na Vivian. „Zemsta to sprawa osobista. Odpowiedzialność ma swoje konsekwencje”.
Prokurator odtworzył nagranie z salonu.
Na ekranie głos Vivian wypełnił cichą salę sądową. Umieraj cicho, ty śmieciu.
Jej uśmiech zniknął.
Potem pojawiły się przelewy bankowe, sfałszowane formularze ubezpieczeniowe, usunięte księgi rachunkowe i zeznania Kesslera. Przyznał, że Vivian zleciła mu stworzenie polisy i wyszukała śmiertelne reakcje alergiczne na firmowym komputerze. Farmaceutka zeznała, że kupiła skoncentrowany ekstrakt z migdałów.
Daniel zeznawał jako ostatni.
Vivian spojrzała na niego. „Powiedz im, kim jestem”.
Stanął przed ławą przysięgłych. „To kobieta, która mnie wychowała. To również kobieta, która próbowała zamordować moją żonę i okraść tysiące ludzi. Obie te rzeczy są prawdą”.
Wyroki zapadły po trzech godzinach: winni usiłowania zabójstwa, napaści zaostrzonej, oszustwa ubezpieczeniowego, utrudniania postępowania, defraudacji i spisku.
Vivian straciła kontrolę.
„Ty niewdzięczny tchórzu!” krzyknęła do Daniela. „To ja cię stworzyłam!”
Sędzia nakazał ją wyprowadzić. Kiedy funkcjonariusze ją odciągnęli, odwróciła się w moją stronę.
„Myślisz, że wygrałeś?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






