Brenda stała przy wieszaku, jej palce wystukiwały jednostajny, ostry rytm na drewnianej poręczy. Jej czerwone, wypielęgnowane paznokcie wydawały suchy dźwięk klikania, który zawsze wprawiał mnie w stan napięcia. Miała trzydzieści dziewięć lat, a jej oczy zdawały się oceniać wartość wszystkiego, na co trafiały.
„Wcześnie wstałaś, bo wychodzisz za mąż” – powiedziała, a w jej głosie słychać było nutę ostrości, która nie pasowała do jej szerokiego uśmiechu.
„Jest jeszcze wiele do zrobienia przed drugą” – powiedziałem, starając się mówić spokojnie i rozważnie.
Spojrzała w stronę kuchni, gdzie mój ojciec wciąż szeleścił papierami, po czym znów spojrzała na mnie.
„Mężczyźni tacy jak Rowan żenią się dla wygody, wiesz?” – powiedziała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






