Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię

— Mamo…
Nie zdążył dokończyć.
Do sali wbiegła kobieta około trzydziestu kilku lat.
— Hania!
Zatrzymała się, kiedy zobaczyła Pawła.
Potem mnie.
W jej twarzy nie było zaskoczenia.
Był strach.
— Agata — powiedział Paweł.
Znał ją.
Oczywiście, że ją znał.
Kobieta podeszła do córki.
— Kochanie, mówiłam ci, żebyś zaczekała.
— Ale tata był tutaj.
Agata zamknęła oczy.
Irena syknęła:
— To nie był moment.
Odwróciłam się do niej.
— Moment na co?
Nikt nie odpowiedział.
Hania puściła szyję Pawła.
Spojrzała na mnie z dziecięcą ostrożnością.
— Pani jest Marta?
Poczułam, jak coś zaciska mi gardło.
— Tak.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!




