„Bo ojciec Christophera zwołuje nadzwyczajne spotkanie partnerów w sprawie zagrożenia ze strony sztucznej inteligencji Lex. Próbują ustalić, jak konkurować. Czy ty… czy ty jesteś sztuczną inteligencją Lex?”
„Tak, jestem dyrektorem generalnym i założycielem.”
Cisza. Długa cisza.
„Ashley?”
„To ty pozbawiasz prawników pracy. Firma Christophera właśnie zwolniła trzydziestu współpracowników z powodu twojej sztucznej inteligencji”.
„Czy Christopher został już wspólnikiem?”
„Co? Nie, wciąż jest na dobrej drodze, ale…”
„To powiedz mu, żeby nauczył się kodować. Branża prawnicza się zmienia, czy Whitman i Cross tego chcą, czy nie”.
„Madison, to nie jest śmieszne. Rodzina Christophera jest w związku małżeńskim od czterech pokoleń. Niszczysz to.”
„Niszczę nieefektywność. Gdyby Whitman i Cross dostosowali się zamiast stawiać opór, byliby jednym z naszych klientów osiągających większe zyski przy niższych kosztach ogólnych. Ale utknęli w 1985 roku, pobierając od klientów 400 dolarów za godzinę pracy, którą sztuczna inteligencja może wykonać w cztery minuty”.
„Wydajesz się być z siebie dumny.”
„Tak. Sprawiliśmy, że usługi prawne stały się przystępne cenowo dla klientów z klasy średniej, którzy wcześniej nie mogli sobie pozwolić na usługi wielkich kancelarii. Wyeliminowaliśmy oszustwa związane z fakturami. Sprawiliśmy, że prawo stało się bardziej dostępne. Tak, Ashley, jestem dumny.”
„Mama zamierza…”
„Mama wycofała mnie z Wielkanocy, bo narobiłabym ci wstydu przed rodziną Christophera. Więc tak naprawdę nie obchodzi mnie, co mama myśli”.
Rozłączyła się.
Wróciłem do pracy. We wtorek mieliśmy premierę produktu. Wielkanocne dramaty nie były moim priorytetem.
Niedziela Wielkanocna, 31 marca. Spędziłem poranek w moim apartamencie w Pacific Heights, trzypokojowym mieszkaniu, które kupiłem w zeszłym roku za 4,2 miliona dolarów gotówką. Zjadłem śniadanie na tarasie z widokiem na most Golden Gate. Ćwiczyłem jogę. Nadrobiłem zaległości w mailach z naszego londyńskiego biura.
O 10:47 mój telefon zaczął dzwonić.
Tato. Odmówił.
Ashley. Odmówiłam.
Mama. Odmówiła.
Christopher. To było coś nowego. Odmówiłem.
Numer, którego nie rozpoznałem, z kodem kierunkowym Connecticut. Prawdopodobnie ojciec Christophera. Odmówiłem.
Poczta głosowa była spektakularna.
Tata: Madison. Trzymam w ręku „Wall Street Journal”. Jesteś na okładce. Jesteś prezesem. Czemu nam nie powiedziałaś? Oddzwoń natychmiast.
Mama: Kochanie, wszyscy na brunchu o ciebie pytają. Ojciec Christophera jest tutaj i jest bardzo zdenerwowany twoją firmą. Musimy o tym porozmawiać. Dlaczego nie wspomniałaś, że byłaś w The Wall Street Journal?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






