Jego oczy były łagodne.
„Panna Bellamy?”
“Tak?”
„Nazywam się Samuel Brooks.”
Na twarzy Clary natychmiast odmalowało się zrozumienie.
Dziadek Juliana.
Jedyny Prescott, który traktował ją z prawdziwą serdecznością.
Uśmiechnął się delikatnie.
„Czy mogę wejść?”
Kilka minut później Samuel siedział w kuchni Clary, podczas gdy trojaczki z dumą pokazywały mu swoje kolorowanki.
Przyglądał im się uważnie.
Zwłaszcza Noe.
Chłopiec śmiał się dokładnie tak samo, jak Julian, gdy był dzieckiem.
Oczy Samuela stały się podejrzanie jasne.
„Są piękne.”
„Są wszystkim.”
Skinął głową.
“Ja wiem.”
Klara spojrzała w górę.
“Wiesz, że?”
„Dwa lata temu zatrudniłem prywatnego detektywa”.
Zamarła.
„Chciałem cię znaleźć.
Nie dlatego, że Vivian mnie o to poprosiła.
Bo nie mogłem uwierzyć, że zniknąłeś bez powodu.
Sięgnął do kieszeni płaszcza.
„Otrzymałem również kopię starych zapisów dotyczących płodności.”
Oddech Klary zwolnił.
„Lekarz miał rację.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






