Skierowali łódź w jej stronę i po kilku minutach wciągnęli Marinę na pokład. Była blada, drżała z zimna, ale żyła.
„Kto to zrobił?” zapytał jeden z rybaków, okrywając ją kurtką.
Marina z trudem otworzyła oczy.

„Mój mąż…” wyszeptała.
W międzyczasie pociąg zbliżał się do kolejnej stacji. Aleksiej stał przy oknie, starając się zachować spokój.
Nie wiedział, że kobieta, którą właśnie zepchnął z mostu, cudem przeżyła… i że policja wkrótce będzie na niego czekać na peronie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





