Jedna w lampie w pokoju dziecięcym Noaha.
Wszystko przesyłane strumieniowo do szyfrowanej pamięci masowej w chmurze.
Wszystko podłączone do jednego przycisku paniki.
Nie policja w pierwszej kolejności.
Nie mój sąsiad.
Daniel był wojskowym. Daniel był dumny. Daniela chroniła ranga, urok osobisty i idealny uśmiech, który nosił publicznie.
Wybrałam więc kogoś, kogo nie udało mu się oczarować.
Jego dowódca.
Leżąc na podłodze i czując smak krwi, wsunąłem drżącą rękę do kieszeni szlafroka.
Marianne kopnęła mnie w udo. „Ruszaj się.”
Spojrzałem na Daniela.
Uśmiechnął się.
Nacisnąłem przycisk.
Część 2
Na początku nic się nie działo.
To była piękna część.
Bez syreny. Bez migającego światła. Bez ostrzeżenia.
Tylko Marianne wpada do kuchni, krzycząc, że „prawdziwa żona” już gotuje ziemniaki. Tylko Daniel oparty o blat z piwem w ręku, patrząc, jak czołgam się w stronę kołyski Noaha.
„Zostaw go” – powiedział.
Zamarłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






