„Transformacja cyfrowa osiągnęła poziom 85%. Robert faktycznie realizuje harmonogram wdrożenia Michaela”.
„A Wiktoria?”
„Daj mi zgadnąć. Kolejna propozycja inwestycyjna.”
„Właściwie trzy. Chociaż w końcu przestała dodawać szwagierkę Alexandry Winters do swojego podpisu w e-mailach.”
Zadzwonił dzwonek windy i Michael wszedł do środka. Wyglądał na rozbawionego.
„Mama stała się kreatywna. Opowiada wszystkim w holu o swojej wizjonerskiej synowej i o tym, jak zawsze dostrzegała w tobie potencjał”.
Podniosłem brwi.
„Jak wtedy, gdy dostrzegła mój potencjał na Boże Narodzenie i zasugerowała, żebym wziął udział w kursie podstaw kodowania w college’u społecznościowym?”
„Szczerze mówiąc” – zaśmiał się – „teraz mówi wszystkim, że wystawiała na próbę twoją pokorę”.
Mój telefon rozświetlił się kolejnym powiadomieniem.
Marek.
Forbes chce napisać artykuł o rodzinnych firmach. Zainteresowany?
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Sarah oznajmiła: „James też tu jest. Mówi, że ma propozycję, która zmieni zasady gry”.
„Wciąż próbujesz oszczędzać fundusze na technologię?” zapytał Michael.
Wyciągnąłem dane rynkowe.
Od czasu naszego ujawnienia fundusz Jamesa stracił kolejne 20%.
Okazało się, że jego klienci nie byli zadowoleni, gdy dowiedzieli się, że ich ekspert ds. technologii nie rozpoznał jednego z największych graczy w branży, nawet gdy ten siedział naprzeciwko niego przy rodzinnym stole.
„Mam je wysłać?” zapytała Sarah.
Rozważałem sprawiedliwość poetycką.
Patricia, która przez lata organizowała spotkania rodzinne, aby omawiać naszą sytuację, teraz czekała na mnie w holu.
James, który przy okazji każdych świąt objaśniał mi trendy technologiczne, teraz obserwuje, jak jego fundusz upada, bo przegapił najważniejszy trend ze wszystkich.
„Sala konferencyjna” – zdecydowałem. „Ta mała”.
Dziesięć minut później wszedłem do celowo wybranego miejsca.
Mała sala konferencyjna była jednak większa od całego biura Roberta w Winters Capital, oferowała lepsze widoki i znacznie bardziej zaawansowaną technologię.
Patricia wstała natychmiast, ściskając w dłoniach prezent pojednawczy od Hermèsa.
„Alexandra, kochanie, wyglądasz bardzo profesjonalnie.”
Jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki, gdy zobaczyła mój prawdziwy kostium Chanel, a nie tę wersję z outletu, którą kiedyś polecała.
James pozostał w tyle i ciągnął za kołnierz.
Na ekranie ściennym za nim wyświetlana była cena naszych akcji.
Dziś wzrost o kolejne 3%.
„Patricia. James.”
Usiadłem na czele stołu.
„Myślę, że chciałeś omówić interesy.”
„Rodzina” – szybko poprawiła Patricia. „Jesteśmy tu jak rodzina”.
„Ciekawe rozróżnienie. Różni się od zeszłorocznego nadzwyczajnego spotkania”.
Zarumieniła się.
„Może i tak byliśmy zbyt pochopni w swoich osądach”.
“Pochopny.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






