Ale jednocześnie się uśmiechała.
Okazało się, że Aaron spędził poprzedni wieczór, wysyłając wiadomości do przyjaciół i kolegów ze szkoły. Nic mi nie powiedział. Poprosił ich, żeby przyszli tego popołudnia do szpitala, nie dlatego, że chciał zwrócić na siebie uwagę, ale dlatego, że chciał coś pokazać Lily.
Nie była sama.
Jeden po drugim nastolatkowie zgodzili się ogolić głowy na znak wsparcia dla niej.
Ale Aaron poszedł jeszcze dalej.
Zorganizował także małą zbiórkę pieniędzy, aby pomóc rodzinie Lily w pokryciu kosztów dojazdów, posiłków i innych wydatków związanych z jej leczeniem.
Kiedy przyjechałam, darowizny już zaczynały napływać.
Mama Lily spojrzała na mnie i wyszeptała: „Powiedział wszystkim, żeby nie robili z tego historii o raku. Powiedział, że chodzi o to, żeby Lily nigdy nie wstydziła się tego, co leczenie robi z jej ciałem.”
Nie byłam w stanie nic powiedzieć.
Wtedy Lily spojrzała na Aarona.
„Jesteś niemożliwy” — powiedziała przez łzy.
Aaron się uśmiechnął.
„Prawdopodobnie.”
Wyciągnęła rękę i chwyciła go za dłoń.
Po raz pierwszy od wielu tygodni szpitalna sala nie wydawała się przerażająca.
Wydawała się pełna życia.
Przed Lily wciąż była trudna droga. Czekały ją kolejne zabiegi, wizyty i wiele niepewnych dni.
Ale tego popołudnia coś się zmieniło.
Przestała ukrywać głowę pod chustami.

Znowu zaczęła uśmiechać się na zdjęciach.
Kilka miesięcy później, gdy leczenie wreszcie dobiegło końca, jej włosy powoli zaczęły odrastać.
Włosy Aarona również.
Ale za każdym razem, gdy patrzę na zdjęcie z tamtego szpitalnego korytarza — Lily otoczoną grupą łysych, śmiejących się nastolatków — nie widzę brakujących włosów.
Widzę to, co siedemnastoletni Aaron zrozumiał wcześniej niż wielu dorosłych:
Czasami nie możesz odebrać komuś bólu.
Ale możesz sprawić, że nigdy nie będzie musiał nieść go samotnie.






