Tego popołudnia siedziałem naprzeciwko Harolda w jego salonie, z zimnymi dłońmi na kolanach, i zmusiłem się do pytania o rzecz, którą pominął rano. „Ten tatuaż nie dotyczył tylko Mike’a, prawda?”
Nie odpowiedział.
„Widziałem, jak na nas patrzysz, Haroldzie. Słyszałem Benjamina na imprezie. Przebudowa drugiego piętra. To dla Mii i dla mnie, prawda?”
Jego ramiona zgięły się wpół. Kiedy w końcu się odezwał, jego głos brzmiał cicho. „Gdzieś w tym roku przestało chodzić tylko o Mike’a. Zacząłem to sobie wyobrażać. Pokój dla Mii. Życie. Nigdy nic nie powiedziałem. Ale podświadomie przygotowywałem grunt pod to”.
Pozwoliłem, by cisza trwała.
„Nie przekroczę żadnej granicy” – powiedział szybko. „Zostań na tym stanowisku. Ja się wycofam. Możemy wrócić do tego, co było”.
Przez długą sekundę prawie się zgodziłam. Pomyślałam o czesnym Mii i kredycie hipotecznym. Potem zrozumiałam, że pozostanie, nawet jeśli ostrożnie, sprawi, że zostanę dokładnie tam, gdzie byłam. Zamrożona. Zapożyczona.
„Nie jesteś złym człowiekiem, Haroldzie. Jesteś pogrążony w żałobie. A ja tak bardzo się opierałam, że pozwoliłam, by granice się zatarły”. Wzięłam głęboki oddech. „Nie mogę dłużej korzystać z twojej pomocy. Muszę odejść i pójść własną drogą”.
Mój szef skinął głową, zawstydzony. Zaproponował uczciwą odprawę i mocne referencje. Bez żadnych zobowiązań. Uwierzyłem mu.
Część dziewiąta: „Po prostu za nim tęsknię”
Jechałam do domu z opuszczonymi szybami. Mia czekała na ganku z pluszowym królikiem, z włosami potarganymi po drzemce, a Rachel tuż obok. Usiadłam obok nich i w końcu pozwoliłam sobie na cichy płacz, tak jak nie płakałam od roku.
Moja córka objęła mnie za szyję swoimi małymi rączkami. „Wiem, mamo, że taty tak naprawdę nie ma. Po prostu za nim tęsknię”.
„Ja też, kochanie” – wyszeptałam. „Ja też”.
Rachel trzymała mnie za rękę i wiedziałem, że wszystko będzie dobrze.






