“Zajęty.”
Pocałował mnie w policzek.
„Leo, jak się zachowujesz?”
Spojrzałem mu prosto w oczy.
„Ale kochanie” – powiedziałam lekko – „Leo powiedział mi dziś w sklepie spożywczym najzabawniejszą rzecz”.
Coś przemknęło przez twarz Juliana.
Tak szybko, że prawie przegapiłem.
„Co powiedział?”
Poszedłem w kierunku kuchni.
„Powiem ci przy kolacji.”
Przez następną godzinę zachowywałem się tak, jakby nic się nie stało.
Pomogłem Leo umyć ręce. Dokończyłem kurczaka. Nalałem wody. Zapytałem nawet Juliana o spotkanie z klientem, o którym wspominał rano.
Wewnątrz cała się trzęsłam.
Podczas kolacji powoli kroiłem kurczaka.
„Dziś wydarzyło się coś najdziwniejszego” – powiedziałem.
Julian nadal jadł.
“Oh?”
„Leo zobaczył w sklepie młodą blondynkę.”
Podniosłem oczy.
„Upierał się, że to ona przychodzi do naszego domu, kiedy jestem w pracy”.
Widelec Juliana zatrzymał się na mniej niż pół sekundy.
A potem ciąg dalszy.
Dodałem: „Podobno spędza czas w naszej sypialni”.
Leo spojrzał z entuzjazmem w górę.
„Ona tak!”
Julian zwrócił się ku niemu.
„Tak, prawda?”
„Tak. Bawi się w pokoju mamy.”
Uważnie obserwowałem Juliana.
Założyłem, że większość winnych osób wpadnie w panikę.
Julian tego nie zrobił.
On się zaśmiał.
Bez nerwów.
Nie niezręcznie.
Wydał z siebie ciepły, przekonujący śmiech, który brzmiał tak naturalnie, że przestraszył mnie bardziej, niż zrobiłaby to panika.
„Nasz mały chłopiec najwyraźniej naoglądał się za dużo filmów o łowcach duchów” – powiedział.
Leo zmarszczył brwi. „Ona nie jest duchem”.
Julian się uśmiechnął.
Potem spojrzał na mnie.
„Właściwie, czekaj. Agencja sprzątająca przysłała w zeszłym tygodniu blondynkę, pamiętasz? Leo pewnie ją widział na górze”.
Nic nie powiedziałem.
Julian kontynuował płynnie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






