Z mojego biura roztaczał się widok na National Mall. Ściany były zastawione książkami, tekstami antropologicznymi, czasopismami muzealnymi i dokumentami dotyczącymi polityki kulturalnej. Na biurku stały schludne stosy raportów, oprawione zdjęcie, na którym odbieram Narodowy Medal Sztuki z rąk prezydenta, oraz mały skamieniały amonit, który dostałem od mojego mentora po ukończeniu doktoratu.
„Tutaj pracujesz” – powiedziała Rebecca, bardziej do siebie niż do mnie.
„Tak, choć równie dużo czasu spędzam na spotkaniach, wydarzeniach dla darczyńców, składaniu zeznań na Kapitolu lub odwiedzaniu naszych stacji badawczych na całym świecie”.
Tom Bradford robił teraz notatki jeszcze gorączkowo.
„Pani Kongresmenko, to byłaby doskonała okazja do partnerstwa. Praca dr. Mitchella idealnie wpisuje się w priorytety pani podkomisji”.
„Tak” – powiedziała Rebecca słabo. „Widzę to”.
Jennifer zapukała i weszła.
„Dr Mitchell, dzwonili z sekretariatu. Potrzebują pańskiego stanowiska w sprawie wniosku delegacji francuskiej”.
„Powiedz im, że oddzwonię za dwadzieścia minut.”
„Dyrektor Luwru chciałby również umówić się z Panem na rozmowę telefoniczną przed szczytem, jeśli to możliwe, jeszcze dziś po południu.”
Jennifer skinęła głową i odeszła.
Rebecca obserwowała tę wymianę zdań z coraz większym niepokojem.
„Dyrektor Luwru” – powtórzyła. „Współpracujesz z dyrektorem Luwru”.
„Między innymi. British Museum, Ermitaż, Prado. To część mojej pracy.”
Przez chwilę staliśmy w niezręcznej ciszy. Tom Bradford i asystenci wyraźnie wyczuwali osobisty podtekst, ale zawodowo go ignorowali.
„Kongresmenko” – powiedział ostrożnie Tom. „Prawdopodobnie powinniśmy omówić przyjęcie jutro wieczorem. Protokół, tematy do rozmów, z którymi delegatami powinnaś się spotkać w pierwszej kolejności”.
„Dr Mitchell byłaby odpowiednią osobą, żeby o to zapytać” – powiedziała Rebecca napiętym głosem. „Skoro organizuje całe wydarzenie, zeznaje przed Kongresem, prowadzi muzeum zatrudniające 1200 pracowników i dysponujące budżetem w wysokości 180 milionów dolarów, doradza w zakresie polityki kulturalnej i otrzymuje medale od prezydenta”.
„Rebecco” – powiedziałem cicho.
Spojrzała na mnie i po raz pierwszy dostrzegłem pod profesjonalną fasadą autentyczny niepokój.
„Czy moglibyśmy spędzić chwilę?” – zapytała Toma. „Sami na sam”.
Tom i asystenci przeprosili.
Gdy drzwi się zamknęły, Rebecca ciężko usiadła na jednym z krzeseł w moim biurze.
„Derek powiedział mi, że pracujesz w sklepie z pamiątkami” – powiedziała.
„Derek nie wie, czym się zajmuję. Nigdy mnie o to nie pytał.”
„Ale nigdy go nie poprawiłeś. Nigdy mu nie powiedziałeś.”
„Nigdy nie dał mi takiej możliwości. Za każdym razem, gdy rozmawiamy, chodzi o niego. O jego sprawach w firmie, o jego karierze, o jego osiągnięciach. Moja praca to tylko szum w tle. Muzealne sprawy”.
Rebecca zamknęła oczy.
„Wycofał twoje zaproszenie na Sylwestra, ponieważ powiedział, że nie jesteś na odpowiednim poziomie, żeby poznać moich kolegów”.
“Ja wiem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






