Dołączyła do niego Celeste, a jej perfumy dotarły pierwsze. „Mara, prawda? Mam nadzieję, że to nie będzie zbyt bolesne”.
“Bolesny?”
„Widząc, na co Adrian zasługiwał od samego początku”.
Spojrzałem na jej diamentowy naszyjnik, a potem na pierścionek, który Adrian kupił za pieniądze, o których twierdził, że nie miał ich na koncie podczas negocjacji ugody.
„Lubisz drogie rzeczy” – powiedziałem.
Celeste się zaśmiała. „Zasłużyłam na nie”.
“Czy ty?”
Jej oczy się zwęziły.
Adrian pochylił się. „Uważaj. Ośmieszasz się”.
To był moment, w którym zrozumiałam, że on nadal uważa mnie za tę samą kobietę, która płakała w zamkniętych łazienkach i przepraszała za zajmowanie miejsca.
Sięgnęłam do koperty i dotknęłam jej.
Jeszcze nie.
Konsultantka ślubna podbiegła, blada i szepcząc coś Celeste do ucha. Na twarzy Celeste pojawił się uśmiech.
„Co masz na myśli mówiąc, że odmówiła?” syknęła Celeste.
Adrian mrugnął. „Co się stało?”
Planista przełknął ślinę. „Ostatnie płatności dla dostawców. Karta nie zadziałała. Bank oznaczył konta”.
Muzyka stała się zbyt głośna, jakby orkiestra wyczuła krew.
Celeste szybko wyzdrowiała. „To chwilowy problem”.
„Oczywiście” – powiedziałem.
Wtedy ona się na mnie gapiła, naprawdę się gapiła.
Tej nocy po raz pierwszy zajrzała pod prostą czarną sukienkę, skromne kolczyki i spokojne dłonie złożone na moich kolanach.
Po raz pierwszy wyglądała na przestraszoną.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






