Kenneth spojrzał na mnie.
„Mówię poważnie” – powiedziałem. „Cokolwiek zrobił Connor, Elliot tego nie zrobił. Nie chcę, żeby stał się dowodem w sprawie rutyny przed snem”.
Na twarzy Kennetha pojawił się wyraz szacunku.
„To będzie miało znaczenie” – powiedział.
„Czy tak?”
„Tak. Nie zawsze szybko. Nie zawsze wystarczająco. Ale tak będzie.”
Przetarłam oczy. „Przez lata myślałam, że nie mogę mieć dziecka. Teraz mogę mieć takie, które będzie nazywać kogoś innego matką”.
Kenneth milczał.
Nie było pocieszającej odpowiedzi.
Doceniam to, że nie wymyślił żadnego.
Po chwili otworzył kolejny folder.
„Właśnie o tym chciałem porozmawiać prywatnie”.
Zaangażowanie osób trzecich.
Dana.
Przesunął zdjęcie po biurku.
To było ziarniste zdjęcie z czegoś, co wyglądało na profesjonalny katalog. Kobieta po czterdziestce, ciemne włosy przycięte do brody, srebrne okulary, uprzejmy uśmiech.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Dana Morales” – powiedział Kenneth. „Była koordynatorka administracyjna w klinice leczenia niepłodności. Odeszła wkrótce po fuzji”.
„Pamiętam ją.”
„Obecnie pracuje jako niezależny rzecznik praw pacjentów”.
„Czy to jest legalne?”
„Tak, jeśli zrobi się to prawidłowo. Ale wygląda na to, że ma też małą firmę konsultingową. Firma Connora zapłaciła jej dwadzieścia pięć tysięcy dolarów mniej więcej w tym samym czasie, gdy przetwarzano dokumenty dotyczące zwolnienia.”
Wpatrywałem się w zdjęcie.
Perfumy o zapachu lawendy.
Srebrne okulary.
Miły głos w telefonie.
Pani Fleming, wiem, że to trudny proces. Zajmiemy się wszystkim jak należy.
Uwierzyłem jej.
„Dlaczego miałaby to zrobić?” – zapytałem.
„Może pieniądze. Lojalność wobec Connora. Presja. Nie wiemy.”
Podniosłem zdjęcie.
Coś w jej oczach sprawiło, że wspomnienia znów się ożywiły.
„Ona mnie znała” – powiedziałem.
Kenneth zmarszczył brwi. „Z kliniki”.
„Nie” – powoli pokręciłem głową. „Wcześniej”.
Czekał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






