Diane zwróciła się do mnie, a jej wyraz twarzy złagodniał.
„Lily i dziecko są w moim samochodzie. Spakowała się dla was wszystkich. Wracacie ze mną do domu”.
Moje oczy napełniły się łzami.
„Dziękuję” – wyszeptałem.
Ryan wyciągnął do mnie rękę. „Powiedz jej, że tylko pomagałem”.
Spojrzałam na buty do biegania, które mi wcisnął, zsunęłam je i wrzuciłam do rynsztoka.
„Nie pomagałeś mi” – powiedziałem. „Łamiesz mnie”.
Potem wziąłem Diane za rękę i odszedłem.
Po raz pierwszy od kilku tygodni poruszałem się we własnym tempie.






