***
Dwa tygodnie temu, przy spaghetti, Ryan mruknął coś o tym, że jego mama, Dana, w tym miesiącu przyśle „małą pomoc”. Kiedy zapytałem, co ma na myśli, machnął ręką.
„Nic takiego, Em. Ona po prostu lubi czuć się potrzebna.”
„Ryan, jeśli mamy problemy, chcę o tym wiedzieć”.
„Nie mamy problemów. Odpuśćmy sobie”.
Zmienił temat na termin wykonania pracy, a ja mu na to pozwoliłam, bo byłam zbyt zmęczona, żeby naciskać.
„Ona po prostu lubi czuć się potrzebna”.
***
Odkąd zaczął się mój urlop macierzyński, coś w moim mężu stało się sztywne i złośliwe. Narzekał na rachunek za klimatyzację, opakowania po przekąskach i przede wszystkim na moje nocne włóczenie się.
***
„Od godziny się miotasz” – rzucił Ryan dwie noce wcześniej.
„Przepraszam, kochanie. Nie mogę się uspokoić.”
„No to pomyśl. Niektórzy z nas mają rano pracę.”
Coś w moim mężu stało się sztywne i podłe.
Przełknęłam ripostę. Dr Patel, mój ginekolog, ostrzegł mnie na ostatniej wizycie, że moje ciśnienie krwi rośnie i że brak snu może je podnieść do niebezpiecznego poziomu.
Nie powiedziałam mężowi. Nie chciałam słyszeć jego westchnień.
***
Teraz, o 2:55 nad ranem, leżałam zupełnie nieruchomo, wpatrując się w wentylator sufitowy i modląc się, żeby moje ciało się nie poruszyło. Dziecko kopnęło mocno, tuż pod żebrami, a ja wciągnęłam powietrze, które próbowałam przełknąć bezgłośnie.
Nie powiedziałam mężowi.
Ryan się poruszył. Poczułem, jak materac pod nim napina się, tak jak wtedy, gdy mięśnie sztywnieją z irytacji.
„Proszę” – szepnęłam do nikogo. „Proszę, pozwól mi po prostu spać”.
Nie usłyszał mnie. A jeśli usłyszał, to nie odpowiedział.
Zamknęłam oczy i liczyłam kopniaki dziecka: jeden, dwa, trzy, i powtarzałam sobie, że później w ciągu dnia wszystko będzie mniej ostre. Powtarzałam sobie, że Ryan jest zmęczony, ja jestem zmęczona i że znajdziemy drogę powrotną.
“Proszę, pozwól mi spać.”
***
Dokładnie o 3:04 nad ranem Ryan zerwał się na łóżko, jakby coś go ugryzło!
Zamarłam w pół ruchu, jedną ręką wciąż trzymając brzuch, a drugą ściskając poduszkę wciśniętą pod biodro.
„Przepraszam” – wyszeptałam. „Nie mogę się powstrzymać. Dziecko kopie, a moje plecy…”
Nie dał mi dokończyć. Po prostu patrzył na mnie pustym, zmęczonym wzrokiem, jakbym była cieknącym kranem, który zamierzał naprawić.
“To musisz spać gdzie indziej!”
Ryan wyprostowany w łóżku!
Mój mąż sięgnął do kuchennego blatu, chwycił moje kluczyki do samochodu i rzucił je na kołdrę między nami.
„Macie rozkładane fotele.”
Tylko się na niego gapiłem. Musiał żartować.
„Ryan… Jestem w ósmym miesiącu ciąży.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






