Twarz Victora stwardniała. Patricia zaśmiała się zbyt głośno. „Posłuchaj jej. Czyta jeden arkusz kalkulacyjny i myśli, że jest prawniczką”.
Nie powiedziałem, że kiedyś byłem księgowym śledczym. Nie powiedziałem, że spędziłem dwa miesiące w ciszy przeglądając akta Victora po znalezieniu dziwnych przelewów z jego firmowego konta. Nie powiedziałem, że kopie były już gdzieś przechowywane, gdzie on nigdy ich nie znajdzie.
Victor zaciągnął mnie do sali, gdy goście już wyszli.
„Upokorzyłeś mnie” – syknął.
„Nie” – powiedziałem. „Sam to zrobiłeś”.
Wtedy wypchnął mnie na zewnątrz.
Teraz moje palce zdrętwiały. Mój gniew był gorętszy niż krew.
Spojrzałem w okno w salonie i chwyciłem kamień z zamarzniętego klombu. Właśnie miałem rozbić szybę, gdy na ganku obok zapaliło się światło.
„Nie rób tego, kochanie.”
Pani Evelyn Grant wyszła na werandę w wełnianym płaszczu, ze starannie upiętymi srebrnymi włosami i oczami bystrymi jak kruszony lód.
Zamarłem.
Spojrzała na Victora przez okno, potem na mnie.
„Mój syn jest zwierzchnikiem twojego męża” – powiedziała spokojnie. „Zostań tu ze mną. Jutro będzie cię błagał”.
I po raz pierwszy tej nocy się uśmiechnąłem.
Część 2
Pani Grant owinęła mnie kocem pachnącym lawendą i starymi książkami. Jej dom był mały, ciepły i nieskazitelnie czysty, ze zdjęciami na każdej ścianie. Na jednym z nich siedziała obok wysokiego mężczyzny w ciemnym garniturze.
„To Daniel” – powiedziała, podając mi herbatę. „Dyrektor regionalny w Northbridge”.
Szef Victora.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






