Sterling próbował się uśmiechnąć, poprawić krawat i przywołać chłodny autorytet, którym mnie obdarzył kilka dni wcześniej. Ale zniknął.
„Panie, musimy pana prosić o wyjście z nami” – powiedział jeden z funkcjonariuszy.
„To moja prywatna sprawa” – zaczął Sterling, ale drugi oficer już wskazał na księgi rachunkowe, które trzymałem w rękach.
„Pani, czy to są te dokumenty, o których pani wspominała w rozmowie?”
„Tak”, odpowiedziałem. „I jest tego o wiele więcej”.
Sterling spojrzał na mnie, gdy eskortowali go do drzwi. Arogancja zniknęła. Na jej miejscu stał przestraszony, osaczony mężczyzna, któremu w końcu zabrakło ruchów.
„Będziesz tego żałować” – powiedział.
„Nie” – odpowiedziałem. „Naprawdę nie zrobię tego”.
Stanęłam w drzwiach rezydencji i po raz pierwszy od dwóch tygodni poczułam, że mogę znowu oddychać.
Klucz do domku leżał ciepły w mojej dłoni, a Graham, jakimś cudem, nawet teraz, nadal się mną opiekował.






