„Ma trzydzieści dni na spełnienie żądania” – powiedziała, siedząc naprzeciwko mnie w swoim gabinecie. „Ale jestem gotowa się założyć, że nie będzie szczery”.
„Co się stanie, jeśli skłamie?”
Jej uśmiech był wyraźny i niemal zimny.
„Wtedy go złapiemy. A sędziowie nie lubią kłamców – zwłaszcza mężczyzn, którzy próbują ukryć pieniądze podczas rozwodu”.
Zasugerowała jeszcze coś: prywatnego detektywa.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że zostanę kobietą, która zatrudni kogoś takiego. A jednak siedziałam w skromnym biurze niedaleko Arden Way, oglądając zdjęcia rozłożone na biurku, podczas gdy były detektyw policji, Marcus Webb, opowiadał mi o sekretnym życiu mojego męża.
„Oni nie są subtelni” – powiedział Marcus, przysuwając teczkę bliżej.
Restauracje. Hotele. Torby z zakupami z drogich sklepów. Ramię Roberta obejmujące Vanessę w talii. Robert śmiejący się z czegoś, co powiedziała. Robert patrzący na nią tak, jak patrzył na mnie całe wieki temu.
„Skąd pochodzą te pieniądze?” zapytałem, zmuszając się do skupienia na praktycznym pytaniu.
„To jest właśnie najciekawsze” – powiedział Marcus.
Wyciągnął wyciągi bankowe.
„Otworzył nowe konto dwa tygodnie po śmierci wujka. Prywatne konto bankowe, oddzielne od wspólnych kont. Tam trafił spadek. Ale on przelewa pieniądze i szybko je wydaje”.
Marcus uruchomił linię transakcji.
„Duże zakupy. Nowy samochód. Sześćdziesiąt tysięcy dolarów. Biżuteria. Piętnaście tysięcy za diamentową bransoletkę”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Czy możemy tego użyć?”
„Zdecydowanie” – powiedział. „Jeśli wydał wspólne pieniądze na związek pozamałżeński, to ma znaczenie. A jeśli połączył oddzielne fundusze z majątkiem małżeńskim, to ma jeszcze większe znaczenie”.
Tymczasem Robert zaczynał się denerwować. Wywnioskowałem to z tego, co powiedziała mi Jessica, kiedy do niej zadzwonił, udając, że to obojętne.
„Chciał wiedzieć, gdzie się zatrzymałeś” – powiedziała. „Co planujesz. Powiedziałam mu, że jesteś z przyjacielem i że wynająłeś prawnika”.
„Jak zareagował?”
„Zaśmiał się” – powiedziała, zaciskając szczękę. „Powiedział, że nie stać cię na dobrego prawnika. Powiedział, że wrócisz na kolanach, kiedy zdasz sobie sprawę, że nie masz wyjścia”.
Spojrzałem na kawę i powiedziałem: „Aroganccy ludzie popełniają błędy”.
Robert robił je w grupach.
Dwa tygodnie później Rebecca otrzymała pakiet z oświadczeniem finansowym. Był on niekompletny w sposób tak oczywisty, że aż obraźliwy. Wpisał dom jako swój majątek, mimo że akt własności był wystawiony wyłącznie na moje nazwisko. Zaniżył wartość swojego konta 401(k). Spadek Lawrence’a wpisał jako majątek odrębny, niepodlegający podziałowi, i wycenił go na 2,3 miliona dolarów.
Brwi Rebekki uniosły się.
„To spory spadek” – powiedziała. „Ale oto szczegół, na którym mi zależy”.
Obróciła kolejną kartkę w moją stronę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






