## CZĘŚĆ 2
“Tata?”
To słowo zrobiło na mnie większe wrażenie, niż gdyby Maren nazwała Adriana „dzieckiem”.
Spojrzałam na niego.
“Tata?”
Adrian na chwilę zamknął oczy.
Ciężarna kobieta patrzyła to na nas, a wyraz jej twarzy zmieniał się z bólu w zmieszanie.
„Ty jesteś Hannah?”
To pogorszyło sprawę.
Ona mnie znała.
Nie znałem jej.
„Mam na imię Maren” – powiedziała ostrożnie. „Jestem córką Adriana”.
Korytarz zdawał się przechylać.
Kiedy pojawił się kolejny skurcz, Adrian poprowadził ją na wózek inwalidzki i poprosił pielęgniarkę, żeby zabrała ją do środka. Obiecał, że wkrótce do niej dołączy.
Gdy tylko podwójne drzwi zamknęły się za nią, odwróciłem się w jego stronę.
„Powiedziałeś mi, że jesteś w Denver.”
“Ja wiem.”
„Od jak dawna o niej wiesz?”
Jego odpowiedź nadeszła zbyt wolno.
„Cztery miesiące”.
Cztery miesiące.
Dwie fałszywe podróże klientów.
Trzy nocne telefony do garażu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






