„Naprawdę nie wiesz kim jestem?”
Jej twarz zbladła.
„Jesteś Hannah.”
Poczułem ucisk w żołądku.
Znała moje imię.
Nie wiedziałem o tym sześćdziesiąt sekund wcześniej.
Instynktownie skrzyżowałem ramiona na brzuchu.
„Skąd znasz moje imię?”
Maren spojrzała na Adriana.
Wpatrywał się w podłogę.
Ta cisza odpowiedziała za dużo i nie była pomocna.
Pielęgniarka spróbowała ponownie.
„Panie, muszę poznać pana relację z pacjentem.”
Adrian potarł twarz.
„Czy możemy ją najpierw zarejestrować?”
Maren złapała go za nadgarstek.
“NIE.”
Jej ton się zmienił.
„Powiedz jej.”
Adrian spojrzał na mnie.
„Hannah, to nie to, o czym myślisz.”
Coś we mnie stwardniało.
„To powiedz mi, co powinienem myśleć.”
Rozejrzał się dookoła, jakby spodziewał się zobaczyć drogę ucieczki.
Nikt tego nie zrobił.
Oczy Maren zaszkliły się.
„Myślałem, że ona wie.”
To zdanie przeraziło mnie bardziej niż cokolwiek, co powiedział Adrian.
„Wiedziałeś co?”
Podszedł do mnie.
Cofnąłem się.
„Nie rób tego” – powiedziałem.
Zatrzymał się.
Przez pięć lat Adrian był tym spokojnym.
Mężczyzna, który przygotowywał mi lunche, zanim się obudziłem.
Mężczyzna, który pamiętał o urodzinach mojej zmarłej matki i wysłał kwiaty mojej siostrze.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






